Do tej pory Bruksela stawiało jako jeden z warunków zawarcia porozumienia zgodę Kijowa na wyjazd liderki Pomarańczowej Rewolucji do Kijowa. Na razie nie wiadomo, czy Bruksela rzeczywiście zmieni swoje stanowisko.
Wczoraj Tymoszenko odwiedzili w szpitalu więziennym w Charkowie wysłannicy Europarlamentu Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox.
Tymoszenko zaapelowała jednocześnie do Ukraińców o udział w manifestacjach przeciwko decyzji prezydenta Wiktora Janukowycza wstrzymania przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej.
Unia wciąż jednak podtrzymuje zaproszenie dla Janukowycza do udziału w szczycie „Partnerstwa Wschodniego" w Wilnie 28 listopada. Takie oświadczenie złożyła rzeczniczka przedstawicielki ds. zagranicznych Catherine Ashton.
Premier Ukrainy Mykoła Azarow, który został w piątek wygwizdany w parlamencie przez deputowanych opozycji, tłumaczył, że decyzja o zerwaniu rozmów z Brukselą jest podyktowana tragiczną sytuacją gospodarcza kraju spowodowaną m.in. embargiem nałożonym przez Rosję na ukraińskie produkty. O ile wartość importu Ukrainy z Unii i Rosji jest porównywalna, to w ciągu 9 miesięcy tego roku ukraińskie firmy sprzedały na rosyjskim rynku towary za 21 mld USD ale tylko za 14 mld USD na rynku państw Wspólnoty.
- Ostatnim elementem, który nas przekonał do zerwania rozmów był list MFW 20 listopada, w którym fundusz przedstawił warunki udzielenia kredytów Ukrainie nie do zaakceptowania – tłumaczył Azarow.
Fundusz od wielu miesięcy bezskutecznie domaga się od Kijowa przeprowadzenia reform strukturalnych takich, jak wprowadzenie rynkowych cen energii. Janukowycz nie chce tego zrobić w obawie, że przegra wybory prezydenckie w 2015 roku.
Wczoraj wieczorem, w 9. rocznicę wybuchu Pomarańczowej Rewolucji tysiące Ukraińców wyszło na ulice Kijowa, Lwowa i innych dużych miast w kraju aby domagać się kontynuacji negocjacji z Unią.