Informacje przekazała ekipa Lekarzy bez Granic, którzy usiłowali ratować chorego.

Doktor Sheik Humarr Khan był absolwentem Sierra Leone University, pracował dla Ministerstwa Zdrowia. W rządowym szpitalu był szefem programu poświęconego badaniom nad gorączką Lassa i wykładowcą na miejscowym uniwersytecie. Khan miał opinię jednego z najlepszych na świecie specjalistów od wirusowych gorączek krwotocznych, w tym tej powodowanej przez wirus Ebola.

"Dr Khan był zdeterminowanym, odważnym lekarzem, który z troska podchodził do każdego pacjenta" - napisali w oświadczeniu Lekarze bez Granic. "Jego praca i zaangażowanie było bardzo wysoko cenione przez całe środowisko medyczne".

Wirus Ebola, który od lutego tego roku rozprzestrzenia się w zachodniej Afryce, głównie w Gwinei, Liberii i Sierra Leone, pochłonął już prawie 700 ofiar, zanotowano ponad 1200 przypadków zakażeń. Największa ich liczba, 525, wystąpiła właśnie w Sierra Leone.

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że wirus rozprzestrzenia się w coraz bardziej niekontrolowany sposób. ostatnio pierwszy przypadek gorączki krwotocznej zarejestrowano w Nigerii, dokąd przyleciał urzędnik państwowy z Liberii. Nigeria jest jednym z najczęściej odwiedzanych afrykańskich krajów. Turyści mogą więc przenieść wirus właściwie do każdego miejsca na świecie.

Statystycznie 90 procent zakażonych wirusem Ebola umiera. Jedynym ratunkiem jest jak najwcześniejsze rozpoczęcie leczenia i odizolowanie osoby zarażonej.

 

 

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ