Pierwsze zakażenia norek koronawirusem w Utah wykryto w sierpniu, niedługo po tym jak zakażenia koronawirusem zaczęły być wykrywane u pracowników ferm - twierdzi dr Dean Taylor, weterynarz stanowy.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że norki zakaziły się koronawirusem od ludzi. Jak dotąd nie wykryto żadnego przeciwnego przypadku.
- Wszystko co analizowaliśmy tutaj w Utah sugeruje, że (koronawirus) przeszedł z ludzi na zwierzęta - twierdzi Taylor.
- To wydaje się jednokierunkowa ścieżka - dodaje.
Po wykryciu u nich COVID-19 na fermach miało paść około 8 tysięcy zwierząt. Jak dotąd nie zdecydowano się na prewencyjne usypianie zwierząt. Taylor zaznacza, że "ognisko nie wygasło".
Każda ferma, na której wykryto koronawirusa SARS-CoV-2 u norek objęta jest kwarantanną. Na miejsce wpuszczani są tylko pracownicy, których obecność jest niezbędna. Przy kontaktach ze zwierzętami ubrani są w odzież ochronną.
Futra z norek, które zmarły po zakażeniu się COVID-19 zostały spalone lub zakopane. Żadne z futer nie opuściło stanu - zapewnia Taylor.
Norki przechodzą zakażenie koronawirusem podobnie do ludzi - mają problemy z oddychaniem. Wirus rozwija się u nich błyskawicznie, większość zakażonych norek umiera następnego dnia po pojawieniu się symptomów - twierdzi Taylor.
Dotychczas przypadki zakażenia koronawirusem wykryto również u innych ssaków - kotów, psów, tygrysów i lwów.