Premier Manuel Valls wraz z towarzyszącymi mu dwoma ministrami strzelaniny nawet nie słyszał, ale kule strzelających do siebie dwu gangów latały wokół samochodu Pierre'a-Marie Bourniquela, szefa marsylskiej policji. Na wieść o ulicznej potyczce w północnej dzielnicy miasta, La Castellane, udał się tam natychmiast, włączając syrenę na swym samochodzie.
Jak pisze „Le Figaro", miał nadzieję, że dźwięk syreny skłoni walczących do przerwania ognia. Tak się nie stało. Uzbrojeni w kałasznikowy mężczyźni przemieszczali się swobodnie po mieście na skuterach, strzelając do siebie. Jeden z nich ostrzeliwał teren z lokalnej wieży. Walka toczyć się mogła o kontrolę nad jednym z punktów dystrybucji narkotyków. Możliwe też, że były to porachunki związane z rozpoczynającym się procesem jednego z mafiosów oskarżonego o morderstwo innego szefa gangu.
To, co się działo w poniedziałek, nie jest w Marsylii wydarzeniem niezwykłym. Na ulicach tego miasta ginie w strzelaninach co roku około 20 członków gangów zajmujących się handlem narkotykami. Sytuacja stała się na tyle dramatyczna, że dwa lata temu Samia Ghali, burmistrz jednej z północnych dzielnic miasta, wystosowała apel do rządu, aby przysłał wojsko w celu opanowania sytuacji.
– Czy mam wysłać drugą dywizję pancerną? – zapytał ironicznie w rozmowie telefonicznej Manuel Valls, ówczesny szef MSW, a obecny premier. Paryż wysłał do Marsylii 200 policjantów. Ich obecność nie zmieniła sytuacji na lepsze. Pomysł użycia armii w zwalczaniu przestępczości w Marsylii forsowała także w przeszłości Segolene Royale, była partnerka prezydenta François Hollande'a , dziś minister ds. środowiska. Na próżno.
W znanym hoolywoodzkim filmie „Francuski łącznik" Marsylia jawiła się jako główny punkt przerzutowy narkotyków do USA. Wtedy rzeczywiście 80 proc. kokainy na amerykańskim rynku pochodziło z Marsylii. Dzisiaj Marsylia zaopatruje rynek wewnętrzny w marihuanę, kokainę i ecstasy. Trafiają tam z Hiszpanii i Maroka. Łupem celników pada zaledwie dziesiąta część przemytu. Wartość przemycanej marihuany szacuje się na 1 mld euro rocznie.