Reklama

W Marsylii kałasznikow nie milczy

Strzelanina w dniu wizyty premiera potwierdza, że miasto jest francuską stolicą przestępczości.

Publikacja: 09.02.2015 18:09

W Marsylii kałasznikow nie milczy

Foto: AFP

Premier Manuel Valls wraz z towarzyszącymi mu dwoma ministrami strzelaniny nawet nie słyszał, ale kule strzelających do siebie dwu gangów latały wokół samochodu Pierre'a-Marie Bourniquela, szefa marsylskiej policji. Na wieść o ulicznej potyczce w północnej dzielnicy miasta, La Castellane, udał się tam natychmiast, włączając syrenę na swym samochodzie.

Jak pisze „Le Figaro", miał nadzieję, że dźwięk syreny skłoni walczących do przerwania ognia. Tak się nie stało. Uzbrojeni w kałasznikowy mężczyźni przemieszczali się swobodnie po mieście na skuterach, strzelając do siebie. Jeden z nich ostrzeliwał teren z lokalnej wieży. Walka toczyć się mogła o kontrolę nad jednym z punktów dystrybucji narkotyków. Możliwe też, że były to porachunki związane z rozpoczynającym się procesem jednego z mafiosów oskarżonego o morderstwo innego szefa gangu.

To, co się działo w poniedziałek, nie jest w Marsylii wydarzeniem niezwykłym. Na ulicach tego miasta ginie w strzelaninach co roku około 20 członków gangów zajmujących się handlem narkotykami. Sytuacja stała się na tyle dramatyczna, że dwa lata temu Samia Ghali, burmistrz jednej z północnych dzielnic miasta, wystosowała apel do rządu, aby przysłał wojsko w celu opanowania sytuacji.

– Czy mam wysłać drugą dywizję pancerną? – zapytał ironicznie w rozmowie telefonicznej Manuel Valls, ówczesny szef MSW, a obecny premier. Paryż wysłał do Marsylii 200 policjantów. Ich obecność nie zmieniła sytuacji na lepsze. Pomysł użycia armii w zwalczaniu przestępczości  w Marsylii forsowała także w przeszłości Segolene Royale, była partnerka prezydenta François Hollande'a , dziś minister ds. środowiska. Na próżno.

W znanym hoolywoodzkim filmie „Francuski łącznik" Marsylia jawiła się jako główny punkt przerzutowy narkotyków do USA. Wtedy rzeczywiście 80 proc. kokainy na amerykańskim rynku pochodziło z Marsylii. Dzisiaj Marsylia zaopatruje rynek wewnętrzny w marihuanę, kokainę i ecstasy. Trafiają tam z Hiszpanii i Maroka. Łupem celników pada zaledwie dziesiąta część przemytu. Wartość przemycanej marihuany szacuje się na 1 mld euro rocznie.

Reklama
Reklama

O kontrolę nad kanałami handlu toczy się więc zacięta walka. „Paris Match" pisał, że szef lokalnego gangu w dzielnicy La Castellane zarabia 80 tys. euro dziennie. Właściciele magazynów czy hurtownicy muszą się zadowolić sumą 1 tys. euro dziennie. Stawka jest więc wysoka. Nawet jeżeli przyjąć, że niektórzy z handlarzy zarabiają nie więcej niż 10 tys. euro rocznie. Jest to jednak mniej więcej tyle, ile wynosi płaca minimalna. Pracy jednak w Marsylii nie ma dla wszystkich.

Licząca 850 tys. mieszkańców Marsylia jest drugą metropolią Francji. Wraz z całą aglomeracją liczy 1,5 mln mieszkańców. Jedna trzecia mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa, czyli 954 euro miesięcznie na osobę. W północnych dzielnicach miasta bezrobocie sięga 25 proc., a wśród młodzieży 50 proc. W dzielnicy La Busserine na 16 tys. mieszkańców 3900 gospodarstw domowych prowadzą samotne matki. W takich warunkach młodzi mężczyźni wiążą swą przyszłość z działalnością w gangach narkotycznych.

Wielu z ich ma imigracyjne korzenie, najczęściej arabskie. Co trzeci mieszkaniec miasta jest wyznawcą islamu. Nie na próżno Marsylia jest nazywana największym miastem północnej Afryki. Funkcjonują całe gangi powstałe w oparciu o wspólnoty etniczne. – Wszyscy czują się niezwyciężeni, mając w rękach kałasznikowa – tłumaczył lokalnemu dziennikowi „Le Provence" jeden z policjantów. A to dlatego, że łatwo zlikwidować przeciwnika, mając do dyspozycji 30 kul w magazynku. Broń tego rodzaju można kupić bez większych problemów za 1000 euro. – Kałasznikow jest w Marsylii tak popularny jak nóż kieszonkowy – udowadniał „Le Provence".

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama