Prywatny odrzutowiec Learjet 60 zmierzający z Austin w Teksasie na Bahamy rozbił się w niedzielę 1 listopada w hrabstwie Palm Beach na Florydzie. 

Milioner i jego rodzina zginęli w katastrofie odrzutowca na Florydzie

Rodziny ofiar opublikowały oświadczenie w mediach społecznościowych. Wynika z niego, że na pokładzie odrzutowca znajdował się 44-letni Adam Robinson – znany przedsiębiorca technologiczny z Teksasu, obserwowany na platformie LinkedIn przez ponad 160 tys. osób. Przedsiębiorca, który karierę zaczynał na Wall Street, od 2020 r. z powodzeniem budował kolejne firmy technologiczne przynoszące mu wielomilionowe zyski. Na LinkedIn opisał siebie jako założyciela i CEO RB2B i Retention.com oraz CEO Moltsets. W podróży towarzyszyła mu żona Helen Sharp, która była artystką oraz dwoje ich dzieci – czteroletnia Emma i dwuletni Charlie.

„Adam i Helen byli oddanymi rodzicami, a 4-letnia Emma i 2-letni Charlie byli całym światłem ich życia. Helen i Adam tworzyli historię miłości, która trwać będzie na zawsze. Ich ciepło, szczodrość i dar sprawiania, że ludzie czuli się mile widziani, dotknęły tak wielu serc. Ich strata będzie głęboko odczuwana przez wszystkich, którzy ich kochali i których oni sami darzyli miłością” – czytamy w oświadczeniu rodziny.

Na pokładzie była także niania dzieci Anita Maria Cetina oraz dwoje bliskich przyjaciół rodziny Rachel Reed i Charmi Fehr.

„Charmi i Rachel byli pełni radości i ducha przygody. Niezwykle kochali swoich bliskich. Od momentu, gdy się poznali, byli całkowicie oddali sobie i życiu, które razem budowali. Byli szczerze kochani i będziemy za nimi tęsknić na zawsze. Anita Maria opiekowała się Emmą i Charliem z czułością oraz oddaniem i była prawdziwą częścią rodziny. Zostawiła nam świadectwo bezwarunkowej miłości i oddania” – napisano w oświadczeniu.

Katastrofa odrzutowca na Florydzie

Dwie pozostałe ofiary to załoga odrzutowca. Za sterami maszyny zasiadał 55-letni kapitan Jeff Gregory oraz druga pilotka Nathalia Filgueiras, która licencję zdobyła w wieku 17 lat i marzyła o karierze w lotnictwie cywilnym. Nikt z dziewięciu osób znajdujących się w samolocie nie przeżył katastrofy.

Przyczyny tragedii wyjaśniają eksperci z amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). Z zebranych materiałów wynika, że tuż przed wypadkiem pilot zgłaszał silne turbulencje oraz trudne warunki pogodowe. Chwilę później maszyna runęła dziobem w dół, uderzając w osiedle domków holenderskich przy autostradzie i stając w płomieniach. Nikt z osób znajdujących się w pobliżu miejsca katastrofy nie zginął. 

Czytaj więcej

„Rozbijemy się o ziemię”. Ujawniono ostatnie słowa pilotów przed katastrofą na Florydzie