- Nie możemy się przyzwyczajać do tak ogromnej liczby ludzi umierających z powodu COVID-u (w środę resort zdrowia informował o 603 zgonach z powodu COVID-19). Ta liczba jest efektem tego co działo się 10-14 dni temu. Jeśli dziś mamy 19 tysięcy zakażeń, to za 14 dni będziemy mieli zgonów mniej, ale wciąż dramatycznie dużo - mówił dr Sutkowski.

- Mniejsza liczba testów nie powinna nas uspokajać - bo mamy jedno niepokojące zjawisko: niezgłaszania się pacjentów do lekarzy - dodał ekspert.

- Pacjenci skąpo- i średnioobjawowi nie zgłaszają się do nas - ubolewał.

- Oni powinni zadzwonić pierwszego, drugiego dnia (od wystąpienia objawów - red.) do lekarza rodzinnego. Takie osoby (które się nie zgłoszą) nie są w izolacji, świadomie lub nieświadomie zakażają innych, roznoszą tę pandemię. Konsekwencje tego są okropne dla zdrowia publicznego - dodał dr Sutkowski.

Zdaniem eksperta taką postawę powinniśmy jak najszybciej wyeliminować.

Dr Sutkowski mówił też, że system ochrony zdrowia wciąż jest "przy ścianie".