Aż 78 proc. Rosjan nie wierzy w to, że w najbliższym czasie może dojść do jakichkolwiek protestów z powodu pogarszającego się poziomu życia w kraju. Jedynie 18 proc. badanych przypuszcza, że takie protesty są możliwe, ale uczestniczyć w nich chcieliby nieliczni. Tylko 12 proc. Rosjan deklaruje gotowość uczestniczenia w ulicznych protestach. Z kolei 82 proc. respondentów nie chce uczestniczyć w żadnych akcjach protestacyjnych.

Na pytanie „gdyby w państwa mieście lub wsi wybuchły protesty o charakterze politycznym, czy pan/pani dołączy do nich" stanowczo na tak odpowiedziało jedynie 10 proc. Rosjan.

Badania zostały przeprowadzone przez niezależny ośrodek socjologiczny Centrum Lewady, który niedawno został wpisany przez rosyjskie ministerstwo sprawiedliwości na listę „zagranicznych agentów". Eksperci centrum wskazują, że w ciągu ostatnich lat nastroje protestacyjne w Rosji kilkakrotnie zmalały.

Już 18 września w Rosji odbędą się wybory parlamentarne i wszystko wskazuje na to, że skład rosyjskiej Dumy praktycznie się nie zmieni.

Poprzednie wybory parlamentarne, które odbywały się w grudniu 2011 roku, skończyy się masowymi protestami w wielu rosyjskich miastach. Największe odbyły się na Placu Błotnym w Moskwie, na którym według różnych szacunków zgromadziło się ponad 200 tys. protestujących.