To efekt współpracy między szwedzkim fiskusem, a narodową agencją bezpieczeństwa Säpo.
Säpo sporządziło listę 400 osób podejrzanych o udzielanie finansowego wsparcia terrorystom i przekazało ją szwedzkiemu urzędowi skarbowemu - Skatteverket.
Urzędnicy Skatteverket postanowili przyjrzeć się finansom każdej z tych osób. Kontrola wykazała, że w przypadku 70 proc. już skontrolowanych podatników podejrzanych o wspieranie terroru, zapłacony przez nie podatek był zbyt niski w związku z czym zostały one wezwane do uiszczenia dodatkowych opłat z tego tytułu. Jak dotąd wezwania do uregulowania zaległego podatku wysłano do 120 osób.
- Przyglądamy się ich aktywom i stylowi ich życia i sprawdzamy, czy osoby te nie powinny płacić wyższych podatków niż wynikałoby to z ich deklaracji - wyjaśniła Pia Bergman, przedstawicielka szwedzkiego fiskusa.
Jak dotąd dzięki kontrolom osób, wskazanych przez szwedzkie służby specjalne, do szwedzkiego budżetu wpłynęło ok. 1,2 miliona dolarów. Równolegle z działaniami urzędu skarbowego, Säpo prowadzi własne śledztwa ws. każdego, kto jest podejrzany o finansowanie terrorystów.
W kwietniu Szwecja zaostrzyła prawo antyterrorystyczne zakazując nie tylko finansowania działań o charakterze terrorystycznym, ale również udzielania pomocy finansowej osobom wyjeżdżającym poza granicę kraju w celu dokonania aktów terrorystycznych.
Jak podkreśla serwis thelocal.se udowodnienie komuś przed sądem świadomego finansowania działań terrorystycznych jest trudne. Ostatni raz wyrok z tego paragrafu zapadł w Szwecji w 2005 roku.
Według danych Säpo ok. 300 obywateli Szwecji wyjechało w ostatnich latach do Iraku i Syrii by dołączyć do Daesh. Ok. 50 z nich zginęło w walkach, a ok. 100 powróciło z Bliskiego Wschodu do Europy.