Wygłaszając swoje pierwsze ważne międzynarodowe przemówienie na temat polityki zagranicznej od czasu objęcia urzędu prezydenta w styczniu, Joe Biden powiedział, że sojusznicy USA powinni znów mieć zaufanie do przywództwa Waszyngtonu.
- Wysyłam jasny komunikat: Ameryka wraca. Sojusz transatlantycki powraca - powiedział Biden. - Stany Zjednoczone są zdecydowane i zdeterminowane, by ponownie zaangażować się w sprawy Europy, by konsultować się z wami, odzyskać naszą pozycję zaufanego lidera - dodał.
Czytaj także: Emmanuel Macron zmienia zdanie. "Wierzę w NATO"
Biden, który wcześniej rozmawiał z przywódcami państw G7, powiedział, że jego administracja ponownie kładzie nacisk na budowanie sojuszy, w przeciwieństwie do polityki izolacji stosowanej przez jego poprzednika, prezydenta Donalda Trumpa.
- Nasze relacje partnerskie przetrwały i rozwijały się przez lata, ponieważ są zakorzenione w bogactwie naszych wspólnych wartości demokratycznych - mówił Biden. Zwrócił uwagę, że Trump traktował sojuszników USA jako ekonomicznych rywali.
Jednocześnie w swoim przemówieniu podkreślił, że nie chce powrotu zimnej wojny, ponieważ społeczność międzynarodowa musi współpracować w kwestiach takich jak pandemia koronawirusa i zmiany klimatyczne.
- Nie możemy dłużej zwlekać lub robić zaledwie minimum, aby rozwiązać problem zmian klimatycznych - mówił Biden.
Prezydent USA mówił również na temat zagrożeń, jakie stwarzają Rosja i Chiny. - Kreml atakuje nasze demokracje i broni korupcji, aby spróbować podważyć nasz system rządów - powiedział. - Kremlowi o wiele łatwiej jest zastraszać i grozić poszczególnym państwom, niż negocjować z silną, ściśle zjednoczoną wspólnotą transatlantycką - dodał.
- Chińskie firmy powinny spełniać te same standardy, co firmy amerykańskie i europejskie, które borykają się z uciążliwymi restrykcjami dotyczącymi ich obecności w Chinach - przekonywał.