Jego pracodawca, firma Tom's Hardware, ogłosiła śmierć swego "kolegi i przyjaciela" pisząc, że w Barcelonie spędzał wakacje ze swoją partnerką i dwójką małych dzieci.
W oświadczeniu firmy można przeczytać: „jego posty na Facebooku opisywały różne etapy jego podróży i wszystko wyglądało jak normalne wakacje. Były zdjęcia z Cannes, inne z Las Ramblas w Barcelonie”.
„I nagle to czego nikt nie oczekuje: śmierć młodego człowieka, ojca trójki dzieci i partnera” - czytamy w oświadczeniu.
Przedstawiciele firmy, która zatrudniała mężczyznę poinformowali, że spędzili noc komunikując się ze znajomymi i starając się wspierać partnerkę Gulotta, Martinę i jego dzieci, Aleksandrę i Ariego.
Według informacji MSZ w Rzymie, Bruno Gulotta nie jest jedynym Włochem, który zginął w ataku terrorystycznym w Barcelonie. Na razie znana jest jednak tożsamość tylko jednej ofiary.
- Dwóch Włochów zginęło, a trzech zostało rannych - poinformowano. Ambasada Włoch w Hiszpanii podała także, że dwie z trzech osób rannych w zamachu już opuściły szpital.
Kondolencje w związku z atakiem złożył władzom Hiszpanii premier Paolo Gentiloni. Podczas rozmowy telefonicznej z szefem rządu Hiszpanii Mariano Rajoyem złożył kondolencje i zapewnił o przyjaźni i solidarności całych Włoch. Włoskie media poinformowały, że Gentiloni mówił o potrzebie jedności i stanowczości w obliczu terroryzmu, który, jak dodał, "nigdy nie wygra z wolnością i demokracją".
W czwartek po południu kierowca furgonetki wjechał w tłum na promenadzie Las Ramblas w centrum Barcelony, zabijając co najmniej 13 osób i raniąc ponad 100. Do ataku przyznała się dżihadystyczna organizacja Daesh. Według władz Katalonii zamachy w Barcelonie i Cambrils są ze sobą powiązane.