W poniedziałek - w 391 dniu epidemii koronawirusa w Polsce - na Śląsku i w Lublinie rozpoczęły się badania kliniczne, których celem jest sprawdzenie, czy amantadyna może być używana w leczeniu pacjentów zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Zgodę na badania Agencja Badań Medycznych wydała pod koniec 2020 r.

Część środowiska medycznego sceptycznie podchodzi do stosowania amantadyny jako leku dla pacjentów z COVID-19, wskazując na brak badań dotyczących możliwych skutków ubocznych takiej terapii. Niektórzy zwracają uwagę na potencjalną toksyczność leku.

Minister zdrowia Adam Niedzielski mówiąc o amantadynie stwierdził niedawno, że nie wie, w jakim trybie jest ona obecnie stosowana u pacjentów z COVID-19, ponieważ "wymaga zgody komisji bioetycznej, żeby robić eksperymenty". Zadeklarował, że jest "otwarty na nowinki", ale muszą one najpierw przejść odpowiednią procedurę.

Dowiedz się więcej:
Dr Bodnar: COVID-19? Tę chorobę się z powodzeniem leczy amantadyną

Amantadynę w leczeniu COVID-19 stosuje dr Włodzimier Bodnar z Przemyśla. - Ja doskonale wiem, że lek jest skuteczny, działa, ale chcieliśmy udowodnić Polsce i światu, że tak jest - mówił w Polsat News pulmonolog wyrażając przypuszczenie, że wyniki badań klinicznych mogą pojawić się "szybko", ponieważ terapia trwa kilka czy kilkanaście dni.

O to, czy amantadyna w obliczu epidemii koronawirusa może okazać się bardzo istotnym lekiem pytany był w Polskim Radiu 24 wicedyrektor CSK MSWiA w Warszawie, członek doradzającej premierowi Rady Medycznej dr Artur Zaczyński.

- Nie mam zdania na ten temat - odparł. - Zobaczę badania, będę mógł się ustosunkować do tego - dodał.

- Na razie, jeżeli mnie pytają, nie zalecam (podawania amantadyny - red.) - oświadczył.

Szef szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym poinformował, że o godz. 7:00 w kierowanej przez niego placówce było 297 pacjentów, w poniedziałek liczba przyjęć przekroczyła 30.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Czytaj także: Apel wojewody dolnośląskiego w sprawie wzywania karetek

W jakiej sytuacji jest obecnie polska służba zdrowia w związku ze zwiększeniem liczby hospitalizowanych zakażonych koronawirusem?

- Ta fala pokazała, jak szybko potrafi się rozprzestrzeniać wirus. Tu nie chodzi tak naprawdę o liczbę zachorowań, tylko o liczbę przypadków, które trafiają do szpitala - odparł Zaczyński dodając, że jest ona "o wiele większa niż przy pierwszej czy drugiej fali".

Członek Rady Medycznej ocenił, że jeśli na 100 tys. testów na obecność SARS-CoV-2 30 tys. daje wynik dodatni, to "jeszcze ta liczba o niczym nie mówi". - Natomiast jeżeli z tej liczby 30 tys. połowa trafia do szpitala, a wcześniej trafiało 10 proc., to świadczy o zakaźności tego wirusa, o szybkim przyroście zjadliwości, która powoduje potrzebę kontaktu z lekarzem, czyli przeciążenie ochrony zdrowia - mówił.