W Niemczech od września seniorom i osobom z grup ryzyka będzie oferowana trzecia dawka szczepionki na COVID-19. Czy w Polsce też są takie plany? W środę rzecznik rządu Piotr Mueller mówił, że nie ma w tej sprawie rekomendacji Rady Medycznej.

W czwartek szef resortu zdrowia poinformował na antenie RMF FM, że Rada Medyczna wydała rekomendację, by rozważyć podanie trzeciej dawki szczepionki osobom z grup najbardziej narażonych na ryzyko. Dodał, że patrzy na sprawę na podstawie "twardych argumentów".

- Twarde argumenty są takie, że ta odporność (po szczepionce - red.) trwa minimum rok. W tej chwili mamy takie zapewnienia, badania, które mówią o tej odporności trwającej rok. Oczywiście to jest średni czas, więc indywidualnie zawsze może to wyglądać inaczej - stwierdził Adam Niedzielski.

Minister zaznaczył, że nie ma badań pokazujących przyrost skuteczności czyli "pewną wartość dodaną wynikającą ze zderzenia się z nowymi mutacjami". - Dopóki badania nie wykażą, że trzecia dawka, która prawdopodobnie musiałaby być zmodyfikowana, nie będąc prostym powtórzeniem, będzie w lepszy sposób niż w tej chwili zabezpieczała przed nowymi mutacjami - to można powiedzieć, że wartość dodana takiej operacji jest bardzo niewielka - mówił Adam Niedzielski.

Koszt operacji podawania trzecich dawek ocenił jako "ogromny". Zastrzegł, że nie mówi tylko o wydatkach, lecz także o logistyce i przekonywaniu ludzi, "którzy mają przecież wątpliwości".

- Staram się jednak wyważyć, ile w tym jest wartości dodanej dla zdrowia publicznego, a ile w tym jest interesu firm farmaceutycznych, które chcą sprzedać więcej - powiedział minister Niedzielski.