Po dziewięciu latach prezydentury, w styczniu tego roku Rumen Radew rzucił papierami i ogłosił, że – w systemie politycznym nieco podobnym do polskiego – będzie ubiegał się o realną władzę premiera. Decyzja spotkała się z pozytywnym przyjęciem zarówno w Sofii, jak i w Europie, bo pojawiła się szansa na stabilizację niezwykle rozdrganej politycznie sytuacji, jakiej od lat doświadcza Bułgaria. Radew posłużył się chwytliwym hasłem o walce z wszechobecną korupcją, której odium zrzucił zresztą na szefa partii GERB, byłego premiera Bojko Borisowa i związanych z nim oligarchów.

Jakie poparcie w Bułgarii ma Postępowa Bułgaria Rumena Radewa? 

Stworzona przez Radewa koalicja Postępowa Bułgaria z miejsca stała się liderem sondaży, a w przeddzień wyborów odnotowała poparcie na poziomie nawet 32 proc. Radew stał się w ten sposób bułgarskim politykiem numer jeden i raczej jest pewne, że te wybory wygra. Zostaje jednak pytanie, czy uda mu się zbudować większościowy rząd, bo – na ścieżce walki z Borisowem – jest skazany na koalicję. Z liberałami i pewnie z lewicą, o ile tej uda się przeskoczyć 4-proc. próg wyborczy. W tej sprawie, podobnie jak z ostatecznym poparciem dla Radewa, nie ma żadnej pewności, zwłaszcza że sondaże wskazują wysoki 12 proc. wskaźnik niezdecydowanych, którzy decyzję podejmą dopiero nad urną.

Czytaj więcej

Cień Kremla nad wyborami w Bułgarii. Faworyt z dużą przewagą

Tyle na temat kalkulacji koalicyjnych; ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, kim będzie dla Unii Europejskiej Radew jako premier? W ocenach większości europejskich obserwatorów może być nowym Viktorem Orbánem. Przede wszystkim dlatego, że w swojej narracji mocno krytykuje Brukselę i flirtuje z Rosjanami.

Rumen Radew

Rumen Radew

Foto: REUTERS/Stoyan Nenov

Czy Bułgaria będzie miękkim podbrzuszem Unii? 

Co ciekawe, zapytany o to sam Rumen Radew przedstawia się jako… bułgarski Péter Magyar. Choć nie jest do końca pewne, czy to aby nie czysto wizerunkowa próba odcięcia się od polityka, który ostatnio stał się synonimem politycznej klęski. Niemniej, eksperci w Bułgarii są przekonani, że Radew nie blefuje. Jest pragmatykiem; flirtuje nie tyle z Rosjanami, co z tą częścią elektoratu, której jest bliski sentyment prorosyjski. Jest mu ta grupa wyborców po prostu potrzebna do budowy szerokiego poparcia.

Eksperci uważają, że Radew doskonale rozumie, że nie ma przyszłości Bułgarii bez funduszy europejskich i stawia na związki bułgarskiego przemysłu ciężkiego z niemieckim

Ludzie skupieni wokół niego mają zresztą niezwykle zróżnicowaną proweniencję. Jest tam sporo byłych wojskowych, ludzi związanych z przemysłem obronnym i z sektorem energetycznym, który w związku z wyparciem z Bułgarii Łukoilu staje się coraz mniej promoskiewski. Eksperci uważają, że Radew doskonale rozumie, że nie ma przyszłości Bułgarii bez funduszy europejskich i stawia na związki bułgarskiego przemysłu ciężkiego z niemieckim. Dobrym przykładem jest koncern Rheinmetall, który jesienią zeszłego roku ogłosił miliardową inwestycję w fabrykę amunicji w Bułgarii.

Jako były wojskowy Radew świetnie też rozumie, jak dobrą ścieżką dla bułgarskich wojskowych jest kariera w NATO. Moskwa i Putin w tej kwestii nie mają żadnej oferty. Eksperci, z którymi rozmawiałem, serwują jedną konkluzję: Radew jako premier może być umiarkowanie eurosceptyczny, ale łódką wspólnoty kołysać nie będzie. Taki „Orbán bez zębów” – kończą.