Reklama

Terrorystyczny biznes jak co dzień

James Carafano, ekspert waszyngtońskiej fundacji Heritage

Aktualizacja: 30.03.2010 09:15 Publikacja: 30.03.2010 00:30

James Carafano

James Carafano

Foto: www.heritage.org

[b]Rosją wstrząsnęły w poniedziałek dwa samobójcze zamachy na stacje metra, w których zginęło kilkadziesiąt osób. Czy atak na Moskwę można porównywać z zamachami na nowojorskie wieże World Trade Center 11 września 2001 roku?[/b]

O nie, nie sądzę. Nieporównywalna jest przecież zarówno skala, jak i liczba ofiar. A przede wszystkim przed 11 września na terenie Stanów Zjednoczonych nie było nigdy tak poważnych ataków terrorystycznych. W przypadku Rosji jest zaś odwrotnie. W samej Moskwie dochodziło już przecież do podobnych zamachów. O wiele bardziej przerażający był też pod wieloma względami atak islamskich bojowników na szkołę w Biesłanie. Poniedziałkowe ataki na moskiewskie metro to zaś – jakkolwiek tragicznie by to brzmiało – terrorystyczny biznes jak co dzień.

[b] Zastępca przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa rosyjskiej Dumy Michaił Griszankow podkreślał w poniedziałek, że Rosja stoi w obliczu wojny z terrorem. Zgadza się pan z nim?[/b]

Oczywiście, że tak. Problem w tym, że nie jest to żadna nowość. Czeczeni od wielu lat prowadzą kampanię przeciwko Rosji i wcale mnie to nie zdziwi, jeśli okaże się, że rzeczywiście to właśnie oni stali również za poniedziałkowymi atakami w metrze.

[b] Czeczeńscy liderzy opisują swoje starcia z Rosją jako część walki islamu z Zachodem. Jaka jest więc różnica między wojną z terrorem prowadzoną przez Stany Zjednoczone a tą, którą prowadzi Rosja? [/b]

Reklama
Reklama

Tych różnic jest ogromnie dużo. W przypadku Czeczenii chodzi o typową walkę z separatystami. Można powiedzieć, że to zagrożenie lokalne. Jest wymierzone konkretnie przeciwko Rosji. W przypadku al Kaidy jest zupełnie inaczej, ponieważ jej cele i pole działania są zupełnie inne. Bojownicy al Kaidy nie walczą przecież o kawałek ziemi, którą mogliby nazwać swoją ojczyzną, ale prowadzą wojnę w ramach globalnej kampanii przeciw Zachodowi. Oczywiście na różnego rodzaju stronach internetowych zakładanych przez islamskich bojowników można znaleźć apele o wsparcie dla Czeczenów, ale jednak terroryści z al Kaidy mają o wiele bardziej globalne cele. Dlatego uważam, że Stany Zjednoczone i Rosja nie mają wielu wspólnych interesów w wojnie z terrorem. I chociaż Rosjanie pomagają nam w Afganistanie, to głównie dlatego, że nie chcą, by kraj ten znowu był niestabilny.

[b] Czy pana zdaniem problem Czeczenii powinien być więc postrzegany jako wewnętrzna sprawa Rosji?[/b]

Tak uważam. To kwestia rosyjskiego bezpieczeństwa publicznego.

[b]Rosjanie przekonują jednak, że zamachowcy, którzy zaatakowali w Moskwie, byli finansowani przez międzynarodowe organizacje terrorystyczne.[/b]

To może być prawda lub nie. Oczywiście w dzisiejszych czasach każda grupa terrorystyczna musi mieć zwolenników, którzy prowadzą rekrutację na całym świecie i zbierają fundusze w wielu różnych krajach. Wszyscy używają też Internetu, a więc jednej, globalnej sieci komputerowej. Nic nie jest więc tylko i wyłącznie zagrożeniem wewnętrznym.

[b]Poniedziałkowe zamachy mogą mieć wpływ na międzynarodową politykę?[/b]

Reklama
Reklama

Szczerze powiedziawszy, bardzo w to wątpię.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama