W ostatnich 20 latach w Ameryce, szczególnie wśród mło- dzieży, wzrosła akceptacja dla zróżnicowania etnicznego i rasowego. A zróżnicowanie to dramatycznie wzrosło z powodu imigracji. USA są dziś w znacznie mniejszym stopniu krajem o korzeniach europejskich niż jeszcze w latach 80.Poza tym Jackson i Obama to bardzo różni politycy. Jackson wywodził się z ruchu praw obywatelskich i był mocno na lewo od pozostałych kandydatów. Otwarcie podkreślał, że jest kandydatem afroamerykańskim prowadzącym historyczną walkę o pierwszą w dziejach USA afroamerykańską prezydenturę. Obama w większości wystąpień w ogóle nie nawiązuje do swej rasy, podkreśla, że wszyscy Amerykanie to jeden naród. Pod względem poglądów jest znacznie bliżej środka spektrum niż Jackson. Ale to Jackson był bardziej typowym czarnym kandydatem, bo czarni wyborcy tradycyjnie stanowią najbardziej liberalny (w amerykańskim sensie tego słowa – red.) segment elektoratu. Pod wieloma względami bliżej im do europejskich socjaldemokratów niż do innych nurtów na amerykańskiej scenie politycznej. Jacksonowi było trudno odwoływać się do umiarkowanego, centrowego elektoratu. Obama nie ma takiego problemu.
Jak Afroamerykanie postrzegają jego kandydaturę?
Do niedawna należeli do najbardziej sceptycznych grup społecznych, jeśli chodzi o ocenę jego szans na zwycięstwo w prawyborach i wyborach powszechnych. Wielu wciąż ma takie wątpliwości. Poza tym dla wielu problemem są jego centrowe przekonania – to samo zresztą niepokoi ich u Hillary Clinton.
Jest jeszcze jeden problem: pojawiają się coraz częściej pytania, czy rodowód Obamy upoważnia go do identyfikowania się z większością głosujących Afroameryka-nów. Chodzi nie tylko o to, że został wychowany w białej rodzinie, przez matkę i dziadków, ale też o to, że jego ojciec był afrykańskim imigrantem, a nie Afroamerykaninem.
W jaki jeszcze sposób rasa kandydatów będzie wpływać na te wybory?
Na wiele sposobów. Poczynając od wojny domowej w XIX wieku, partia, która była bardziej kojarzona z Afroamerykanami (najpierw republikanie, a od drugiej połowy XX wieku – demokraci), była w gorszej sytuacji, bo kojarzonoją z interesami czarnych. Wielu białych wyborców uważało i wciąż uważa, że głosowanie na taką partię jest nie do pogodzenia z ich własnym interesem. Poza tym z badań, jakie przeprowadzaliśmy, wynika wyraźnie, że czarnoskórzy kandydaci są postrzegani przez białych wyborców jako znacznie bardziej lewicowi, niż są w rzeczywistości, a przez to mniej atrakcyjni. Dotyczyć to może także Baracka Obamy.Inna ważna kwestia to rosnąca populacja Latynosów w Ameryce i napięcia między nimi a czarnymi. Choć istnieją w historii przypadki współpracy, na przykład między Portorykańczykami a czarnymi w Chicago, to już na Florydzie panuje niezmiennie wrogość między Afroamerykanami a znacznie bardziej konserwatywnymi Kubańczykami. Tarcia z Meksykanami mają z kolei zwykle podłoże ekonomiczne, dotyczą konkurencji na rynku pracy. Dlatego latynoscy wyborcy mogą być dość niechętni wobec Obamy, co zresztą było widoczne podczas prawyborów w Nevadzie.