Unijni przywódcy mają przyjąć wspólne oświadczenie na poniedziałkowym szczycie poświęconym Gruzji. Prezydent Lech Kaczyński poleciał do Tallina, by naradzić się z przywódcami Estonii, Łotwy i przedstawicielem prezydenta Litwy, jak daleko można się posunąć. Przed jego wylotem Kancelaria Prezydenta konsultowała się w tej sprawie z MSZ.

Polska ma nadzieję, że uda się jej przeforsować jednoznaczne potępienie rosyjskiej agresji. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak przed wylotem do Tallina nie wykluczał nawet pogrożenia Rosji sankcjami.

- Unia Europejska dysponuje bardzo wieloma środkami. To jest kwestia ruchu osób, relacji ekonomicznych, kwestia technologii, tego jest naprawdę dużo - mówił. Jego zdaniem Polska powinna się domagać także wstrzymania budowy rurociągu pod dnem Morza Bałtyckiego.

Zdaniem polskich władz niemiecko-rosyjski projekt nie tylko naraża interesy gospodarcze krajów Europy Środkowej i Wschodniej, ale także ułatwi Rosji stosowanie szantażu energetycznego.

- Naszym celem powinno być też przekonanie Rosji, by zakończyła okupację Gruzji. A potem rozpoczęcie procesu jej odbudowy - tłumaczy „Rz” nowo mianowany zastępca szefa BBN Witold Waszczykowski.

Jutro Lech Kaczyński ma rozmawiać w Warszawie z premierem Donaldem Tuskiem o strategii na poniedziałkowy szczyt. Polskę mają na nim reprezentować zarówno prezydent, jak i szef rządu.

Komisja Europejska poinformowała, że na razie nie planuje odwoływania zapowiedzianych na połowę września negocjacji z Rosją na temat partnerstwa strategicznego. - Nie możemy jednak przewidzieć, jak się rozwinie dyskusja w przyszłym tygodniu - brzmi komunikat Komisji.

Unijni przywódcy są coraz bardziej poirytowani przedłużającą się obecnością rosyjskich wojsk w Gruzji. Francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner, który na początku tygodnia wykluczał nałożenie sankcji na Rosję, powiedział w czwartek, że taka możliwość jest rozważana przez kraje członkowskie. Chociaż zastrzegł, że Francja nie popiera takiego rozwiązania, i tak mu się oberwało od szefa rosyjskiej dyplomacji.

Siergiej Ławrow skrytykował wypowiedź Kouchnera, który stwierdził, że kolejnym celem Rosji mogą się stać Krym, Ukraina i Mołdawia. - Tak może mówić tylko ktoś, kto ma chorą wyobraźnię - stwierdził Ławrow.

- Mamy uznanie dwóch maleńkich krajów jako podmiotów prawa międzynarodowego przez Rosję - to, czego żeśmy się obawiali. Powiem kilka słów osobiście - to, czego ja się obawiałem jako rezydent Polski po uznaniu Kosowa. To mówię wyłącznie we własnym imieniu i wyłącznie jako prezydent Polski, bo jak wiadomo, rząd Rzeczypospolitej - co jest prawnie skuteczne - Kosowo uznał - powiedział Lech Kaczyński.

Podkreślił, że on i prezydenci Estonii i Łotwy oraz reprezentanci Litwy spotykają się "w ekstraordynaryjnym trybie". Wyraził nadzieję, że dyskusja będzie owocna.

pap, eb