O tym, że Białoruś do 2012 roku zlikwiduje wszystkie swoje zapasy (ok. 220 kg) wysoko wzbogaconego i przydatnego do produkcji broni jądrowej uranu, ustalili wczoraj we wspólnym memorandum szefowie dyplomacji USA (Hillary Clinton) i Białorusi (Siarhiej Martynau).
Z tekstu dokumentu, który został ostatecznie uzgodniony przez szefów dyplomacji na odbywającym się w stolicy Kazachstanu Astanie szczycie OBWE, wynika, iż USA oferują Białorusi pomoc techniczną i finansową w likwidacji zapasów uranu. Białoruś otrzyma też zaproszenie do udziału w zaplanowanym na 2012 rok w Korei Południowej szczycie światowych przywódców, poświęconym bezpieczeństwu atomowemu. Na podobnym spotkaniu w kwietniu w Waszyngtonie Ukraina ogłosiła, że zrezygnuje ze swoich zapasów materiałów jądrowych. Białoruś nie była wówczas zaproszona.
„New York Times” ocenił porozumienie z Białorusią jako „zwycięstwo administracji USA w walce o powstrzymanie rozpowszechniania w świecie materiałów jądrowych”.
Zgoda Białorusi na rezygnację z posiadania wzbogaconego uranu nie przyniosła jednak temu krajowi korzyści w postaci zniesienia czy chociaż osłabienia – nałożonych przez USA w 2007 roku – sankcji gospodarczych wobec koncernu Biełnieftiechim. Nie cofnięto również zakazu podróżowania nałożonego na białoruskich urzędników na czele z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką. We wtorek Departament Skarbu USA potwierdził jedynie półroczne (piąte od 2008 r. – red.) zawieszenie sankcji wobec zależnych od Biełnieftiechimu białoruskich spółek.
Za jedyny gest USA można uznać zawartą w memorandum deklarację chęci zacieśnienia białorusko-amerykańskiej współpracy w dziedzinie „cywilnej energetyki atomowej”. Dla Białorusi ma to znaczenie, bowiem kraj ten chce zbudować pierwszą w swej historii elektrownię atomową w Ostrowcu, przy granicy z Litwą. „USA popierają wysiłki Białorusi w zakresie jak najszybszej realizacji te-go komercyjnego projektu” – czytamy w memorandum.