W ręce Amerykanów wpadło nie tylko wiele ręcznie napisanych listów i wydrukowanych dokumentów, ale także nagrania audio i wideo. Szefowie wywiadu mają więc powody do zadowolenia: to ponoć najbardziej wartościowy w historii zbiór źródeł wywiadowczych przechwyconych od terrorysty tak wysokiej rangi.

Poza planami nowych zamachów, których przejęcie może być ważniejsze dla bezpieczeństwa USA od samej egzekucji terrorysty, w skonfiskowanych materiałach znajdują się m.in. filmy ukazujące żywego Osamę bin Ladena. Pentagon ujawnił pięć takich nagrań. Wszystkie zostały pozbawione dźwięku, aby – jak tłumaczą urzędnicy – nie przekazywać za ich pośrednictwem propagandy czy zakamuflowanych wiadomości dla terrorystów.

Jedno z nagrań ukazuje bin Ladena – wyglądającego bardziej na słabowitego staruszka z siwą brodą niż najważniejszego terrorystę na świecie – jak siedząc na podłodze obskurnego pokoiku w czarnej wełnianej czapce na głowie, owinięty w koc, ogląda na ekranie małego telewizora film o samym sobie, o amerykańskim prezydencie Baracku Obamie oraz płonące wieże World Trade Center. Na innym filmie bin Laden ubrany w białą koszulę i złotawą szatę wygłasza niepublikowane przesłanie do narodu amerykańskiego. Przywódca al Kaidy ma brodę ufarbowaną na czarno, co może wskazywać, że dbał o swój medialny wizerunek.

Eksperci szacują, że film został nagrany między październikiem a listopadem zeszłego roku, i spekulują, że al Kaida prawdopodobnie dysponuje tym nagraniem i może je wkrótce ujawnić, tym razem z dźwiękiem. – Te filmy jasno pokazują, że bin Laden pozostawał aktywny w terrorystycznych akcjach propagandowych al Kaidy. Daleko mu było do figuranta. Był aktywnym graczem – komentował jeden z amerykańskich urzędników. Celem ujawnienia filmów przez Pentagon było zapewne pokazanie widzom innego, odmitologizowanego oblicza terrorysty numer jeden.

Filmy mają też przekonać niedowiarków, że komandosom z USA rzeczywiście udało się dopaść Osamę bin Ladena. Biały Dom postanowił bowiem, że nie opublikuje zdjęć jego zwłok. Śmierć swojego przywódcy potwierdziła już zresztą także sama al Kaida, ale wciąż nie ogłosiła nazwiska nowego lidera. Analitycy, na których powołuje się gazeta „The Washington Post", spodziewają się, że miejsce Osamy zajmie Ajman al Zawahiri, długoletni zastępca bin Ladena, który jednak nie jest popularny wśród części liderów al Kaidy.

Terroryści zapowiedzieli już, że pomszczą śmierć swojego przywódcy. Być może ta zapowiedź sprawiła, że gdy w piątek w Memphis pasażerowie samolotu linii Atlantic Southeast Airlines zobaczyli wśród podróżujących dwóch muzułmanów w tradycyjnych strojach, na pokładzie wybuchła panika. Mimo że obaj podróżni przeszli dodatkową kontrolę bezpieczeństwa, pilot odmówił startu z imamami na pokładzie. Masudur Rahman i Mohammed Zaghloul na konferencję, w której mieli uczestniczyć, dotarli więc z dziewięciogodzinnym opóźnieniem.