Pierwszy raz w takim szczycie uczestniczy sekretarz stanu USA.
Dla Nuuk, jednej z najmniejszych stolic świata, która liczy zaledwie 15 tysięcy mieszkańców, to wielkie wydarzenie. Tak wielkie, że wiceszef amerykańskiego Departamentu Stanu zażartował, iż dla wszystkich delegacji może zabraknąć pokoi w hotelach.
– Jak większość z was wie, żadne drogi nie prowadzą do Nuuk – mówił Jim Steinberg.
Wczoraj – w ramach utworzonej w 1966 r. Rady Arktycznej – zgromadzili się tu przedstawiciele Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii, Szwecji, Kanady, USA i Rosji. Pierwszy raz w historii rady mieli podpisać porozumienie, które w przyszłości ma umożliwić współpracę całej ósemki na wodach Arktyki. Chodzi głównie o akcje ratunkowe i poszukiwawcze, a także o ustalenie, co robić, gdy np. na wodach Arktyki dojdzie do katastrofalnego wycieku ropy.
– Chcemy wysłać bardzo mocny sygnał, że dziś, w świecie po zimnej wojnie, Arktyka jest regionem współpracy, a nie konfliktów – mówił przed spotkaniem Steinberg.