- To pokazuje, jak brutalny reżim rządzi na Kremlu i jaka tu jest potrzebna ostrożność – dodaje europoseł Solidarnej Polski w Radiu Zet.
W podobnym tonie wypowiada się również poseł PiS Adam Hofman. - Wiadomo, że poprosił o wybaczenie, ale Kreml nie wybacza. Takie przypadki już się zdarzały w Wielkiej Brytanii, zbadanie tego jest niezbędne – twierdzi.
Również Marek Sawicki nie wyklucza przyczyn śmierci miliardera z przyczyn inne niż naturalne. – Widać wyraźnie, że łączenie wielkiego biznesu z polityką źle się kończy – uważa były minister rolnictwa z PSL.
Bieriezowski przyjechał do Wielkiej Brytanii w 2000 roku po tym, jak popadł w konflikt z nowym prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
W 2003 roku uzyskał w Wielkiej Brytanii azyl polityczny. Władze rosyjskie wydały za nim list gończy, oskarżając go m.in. o malwersacje finansowe w okresie tzw. prywatyzacji nomenklaturowej w Rosji w latach 90. ub. wieku.
Z tego czasu pochodzi jego fortuna, swego czasu oceniana na 1,3 mld USD. Pod koniec życia był w długach i po serii przegranych procesów sądowych miał cierpieć na depresję. W Wielkiej Brytanii był ostrym krytykiem Władimira Putina i wspierał finansowo opozycję przeciw niemu.
Biznesmen uszedł z życiem z kilku zamachów, w jednym z nich zginął jego szofer. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach 23 marca w Londynie.