Około 200 imigrantów, głównie z Bangladeszu, zebrało się w gospodarstwie, którego właściciel  był im winien zaległe wypłaty. Co najmniej jedna osoba, najprawdopodobniej właściciel gospodarstwa, otworzył ogień do pracowników. Dokładny przebieg wydarzeń ustala policja.

Reklama
Reklama

Rannych zostało około 30 imigrantów. Odwieziono ich do szpitala, jeden jest w stanie krytycznym.

Policja aresztowała farmera i jednego brygadzistę. Nakazy aresztowania jeszcze kilku osób zostały już wydane. Kapitan Haralambos Sfetsos powiedział agencji AP, że robotnicy kierowali wobec pracodawcy groźby i zachowywali się agresywnie.

Wydarzenia w Nea Manolada spowodowały protesty członków Wszechrobotniczego Frontu Bojowego (PAME), którzy wraz z robotnikami z Bangladeszu pikietowali pod Ministerstwem Obrony Cywilnej w Atenach, wzywając do natychmiastowego ukarania "bandytów", którzy strzelali do imigrantów. PAME twierdzi, że hodowcy i farmerzy od lat funkcjonują pod parasolem ochronnym rządu i wymiaru sprawiedliwości, urządzając robotnikom piekło na ziemi.

Farmy w miejscowości Nea Manolada już wcześniej były w centrum uwagi ze względu na wyzysk imigrantów. W 2008 roku robotnicy zorganizowali strajk przeciwko nieludzkim warunkom.

Po tych wydarzeniach uruchomiona została kampania społeczna, nawołująca do bojkotu owoców z Nea Manolada, pod nazwą "Krwawe truskawki".

W ubiegłym roku mieszkańcami miasteczka wstrząsnął brutalny napad na nielegalnego robotnika z Egiptu.  Dwaj mężczyźni po kłótni z Egipcjaninem unieruchomili mu głowę szybą w drzwiach samochodu i ciągnęli go po ulicach.

W tym tygodniu Rada Europy opublikowała szczegółowy raport na temat nadużyć stosowanych wobec imigrantów w Grecji. Raport ostrzega przed rosnącą falą przemocy na tle rasistowskim i stwierdza, że "demokracja w Grecji jest zagrożona". Podkreślono przy tym, że główna rolę w podgrzewaniu rasistowskich nastrojów odgrywa neonazistowska partia Złoty Świt.

Migranci postrzeleni na farmie truskawek