- Jeśli nie zrobimy tego teraz, będziemy musieli spytać siebie kiedy to zrobimy? - mówił o znoszeniu obostrzeń premier Wielkiej Brytanii w niedzielnym wystąpieniu.
- To właściwy moment, ale musimy zrobić to ostrożnie. Musimy pamiętać, że ten wirus, niestety, wciąż tu jest - dodał.
Reuters zauważa, że jeśli plan Johnsona się powiedzie, tzn. po całkowitym zniesieniu obostrzeń w kraju nie dojdzie do gwałtownego wzrostu liczby hospitalizacji i ciężkich przypadków COVID-19, w ślady Londynu mogą pójść inne kraje, w których odsetek zaszczepionych przeciw koronawirusowi jest wysoki.
Niektórzy eksperci ds. ochrony zdrowia zwracają jednak uwagę, że strategia Johnsona wiąże się z ryzykiem - zwiększona transmisja koronawirusa w Anglii może doprowadzić do powstania większej liczby wariantów, w tym do pojawienia się wariantu odpornego na dostępne obecnie szczepionki na COVID-19.
W Wielkiej Brytanii zmarło dotychczas 128 708 chorych na COVID-19.
W ciągu ostatniej doby w kraju wykryto 48 161 zakażeń koronawirusem. Po zniesieniu obostrzeń liczba ta może wzrosnąć do 100 tysięcy dziennie.
Jednocześnie Wielka Brytania jest krajem w Europie z największym odsetkiem zaszczepionych przeciw COVID-19 - 87 proc. dorosłych Brytyjczyków zostało zaszczepionych co najmniej jedną dawką szczepionki przeciw koronawirusowi, a ponad 68 proc. jest w pełni zaszczepionych. W efekcie - mimo gwałtownego wzrostu liczby zakażeń - liczba zgonów chorych na COVID-19 utrzymuje się na poziomie kilkudziesięciu dziennie.
Od 19 lipca w Anglii zniesiony jest obowiązek noszenia masek w sklepach i w innych miejscach publicznych znajdujących się pod dachem, zniesione zostały limity gości w barach i restauracjach oraz wszelkie obostrzenia ograniczające liczebność zgromadzeń publicznych.
W przededniu zniesienia obostrzeń zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 wykryto u ministra zdrowia Sajida Javida. W efekcie premier Boris Johnson znalazł się w samoizolacji.