Korespondencja z Kijowa

Choć oficjalnych kandydatów jeszcze nie ma, kilka nazwisk wydaje się oczywistych. O fotel prezydenta zawalczy zapewne trójka liderów opozycji, czyli Arsenij Jaceniuk, Witalij Kliczko oraz Ołeh Tiahnybok.

W niedzielę swoją chęć kandydowania zgłosiła również Julia Tymoszenko. Następnego dnia informację tę sprostował jednak jej adwokat Sehij Własenko. Najpewniej jest to reakcja na falę nieprzychylnych komentarzy na temat aspiracji politycznych Tymoszenko.

Do trójki liderów opozycji mogą dołączyć jednak inni konkurenci, być może ktoś z politycznych zwycięzców rewolucji. Jest ich czwórka – to były szef MSW Jurij Łucenko, deputowana Batkiwszczyny Łesia Orobiec, komendant kijowskiego Majdanu Andrij Parubij oraz winnicki oligarcha Petro Poroszenko. Ich start mógłby poważnie zagrozić pozycji dotychczasowych liderów. Wydaje się jednak, że np. Poroszenkę interesuje raczej stanowisko premiera.

Prezydent poszukiwany

Na Ukrainie oprócz walki o państwowe posady trwa również pościg za obalonym prezydentem. Wciąż nie wiadomo bowiem, gdzie przebywa Wiktor Janukowycz (ostatnie doniesienia mówiły o jego ucieczce na Krym).

Jedno wydaje się pewne – zakończył on już żywot polityczny. W poniedziałek ukraińskie MSW opublikowało za nim list gończy, a dzień wcześniej szef frakcji parlamentarnej Partii Regionów Ołeksandr Jefremow w imieniu ugrupowania odciął się od Janukowycza, obarczając go odpowiedzialnością za stan państwa i rzeź na ulicach stolicy.

Parlament zatwierdził na stanowisku nowego prezesa Narodowego Banku Ukrainy Stepana Kubiwa, deputowanego partii Batkiwszczyna, jednego z niedawnych komendantów Majdanu.

Posłowie mianowali nowych szefów Służby Bezpieczeństwa (SBU) oraz prokuratury generalnej. Stanowiska te zajęli odpowiednio Wałentyn Naływajczenko i Jurij Machnycki, dotychczasowi pełnomocnicy ds. kontroli nad SBU i prokuraturą generalną. Parlament zdecydował też o uwolnieniu więźniów politycznych. Wolność odzyskały 23 osoby.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

W Kijowie w poniedziałek powróciło normalne życie. Znów na ulicach w centrum miasta tworzyły się korki, ludzie zmierzali do pracy, pootwierały się kawiarnie, restauracje, sklepy. Od rana ruszyło kijowskie metro.

Wiele osób przemierzających ulice ukraińskiej stolicy miało przy sobie niebiesko-żółte kokardy. Dzieci na plecakach szkolnych, dziewczyny we włosach, poważni biznesmeni w klapach marynarek, eleganckie kobiety na torebkach, emeryci wpięte w poły płaszczy. Nawet milicjanci przyczepili sobie małe kokardki do mundurów.

Wiele osób po pracy przychodziło również na Majdan z kwiatami, aby złożyć je pod prowizorycznymi kapliczkami, którymi usiany jest centralny plac i jego okolice. Przybywa zniczy i wieńców.

Niedawne pole walki jest systematycznie porządkowane przez kijowian. Jednym z tych, którzy chwycili za łopatę jest 44-letni Gienadij. Był pływakiem, potem marynarzem, ostatnio zajmuje się biznesem. Jak mówi, nie narzeka na stan konta. Codziennie przychodzi na Majdan i pomaga sprzątać.

– Robię to, bo czuję, że to mój obowiązek. Wobec siebie, wobec miasta, wobec kraju. I wobec tych, którzy zginęli – opowiada Gienadij.

Koniec epoki

Ci, którzy przychodzą na Majdan, są myślami z „niebiańską sotnią", czyli z tymi, którzy zginęli za nową Ukrainę. W parlamencie trwają już prace nad przyznaniem poległym tytułu bohatera Ukrainy.

– Najbardziej obawiam się, by śmierć tych ludzi nie poszła na marne – mówi 35-letnia Anna, nauczycielka angielskiego, która wraz z mężem i ośmioletnim synem przyszła złożyć kwiaty pod kapliczką na ulicy Instytuckiej. – Musimy zerwać z przeszłością, a zmiany zacząć od siebie. I wymagać ich od każdego.

Do rozmowy wtrąca się Witalij, mąż Anny, który na komórce zobaczył zdjęcie z willi Jurija Iwanjuszczenki, polityka Partii Regionów, który dorobił się za czasów Janukowycza. Hol jego domu tonie w złocie niczym pałac.

Od momentu zajęcia posiadłości Janukowycza, podkijowskiego Meżyhiria, ukraińska sieć zapełnia się kolejnymi zdjęciami willi prominentów. Odkrycia wywołują u ludzi konzażenowanie i złość.

– Trudno nie zadawać sobie pytań, co za ludzie nami rządzili, skoro taki Pszonka, były prokurator generalny, ma kilkanaście portretów. Na jednym pozuje na Cezara – kręci głową ze zniesmaczeniem Witalij. – Ale mam nadzieję, że to już koniec ich epoki i nigdy nie dopuścimy do takiej grabieży naszych pieniędzy.

Pierwszy krok do odzyskania zagrabionego mienia został podjęty. Parlament już znacjonalizował Meżyhirię.

Zapaść ekonomiczna wschodnich sąsiadów dotyka polskich firm

Sprzedaż polskich firm na Ukrainę zmniejszyła się dotychczas o 10 proc., ?a w czarnym scenariuszu może to być 30–40 proc.

Ministerstwo Gospodarki monitoruje sytuację naszych przedsiębiorstw na Ukrainie. Na razie nie występuje problem z płynnością, ale spadają obroty. – Przez pierwszych 20 dni eksport spadł o 10 proc. – poinformował wczoraj wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Ukraińska gospodarka jest pogrążona w zapaści. Są problemy z systemem bankowym i dostępem do dewiz. Hrywna traci na wartości, a zdaniem Piechocińskiego może dojść do jeszcze większej dewaluacji. W takim wypadku wystąpią problemy z rozliczaniem zawartych kontraktów.

W Polsce ok. 15 tysięcy przedsiębiorstw handluje z Ukrainą. Połowa z nich – jak informował Piechociński – to firmy z województw podkarpackiego i lubelskiego. Ministerstwo Gospodarki chce silniej wesprzeć polskich przedsiębiorców. Wydział Handlu i Inwestycji w Kijowie jest wzmacniany kadrowo, a Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych i Bank Gospodarstwa Krajowego są przygotowane na wsparcie kredytowe i gwarancje eksportowe.

Ukraina jest naszym 8. rynkiem eksportowym i 21. importerem. Według wstępnych danych w 2013 r. eksport do tego kraju wyniósł 5,7 mld dolarów i był o 8,5 proc. wyższy niż rok wcześniej, a import był wart 2,2 mld dolarów i spadł o 13 proc.

—acw