Taki jest plan Dominica Cummingsa, głównego doradcy Borisa Johnsona, który, jak podejrzewa brytyjska prasa, niczym Rasputin na dworze cara Mikołaja II całkowicie zawładnął umysłem szefa rządu.
– Cummings odkrył lukę w przepisach, jego teoria nie jest wcale całkowicie bezpodstawna. Co prawda w dziejach Wielkiej Brytanii jeszcze się nie zdarzyło, aby po przegłosowaniu przez parlament wotum nieufności szef rządu nie złożył dymisji. Ale z drugiej strony ustawa o zasadach pracy parlamentu z 2011 r. nie mówi wprost, że musi on w takim przypadku zrezygnować ze swoich funkcji – mówi „Rzeczpospolitej" Catherine Haddon, czołowa brytyjska ekspertka w dziedzinie prawa konstytucyjnego, pracująca dla londyńskiego Institut for Government.