Większość z nich zatrzymano na terenie Niemiec, Austrii, Szwecji, Belgii i Francji. Warto zauważyć, że jest to olbrzymi wzrost w stosunku do roku 2014. Obecnie obywatele Kosowa są niemal codziennie zawracani z krajów UE.
Dużą część kosowskich Albańczyków, na czas oczekiwania rozpatrzenia wniosku o azyl, umieszcza się w obozach dla uchodźców. Nie są oni bowiem uprawnieni do podróżowania w ramach ruchu bezwizowego unijnej strefy Schengen, ani nie mają prawa do poszukiwania zatrudnienia w krajach UE.
Na początku roku, szef policji w granicznym pasie Węgier, ppłk. Gabor Eberhadt poinformował, że w grudniu i styczniu granicę próbowało przekroczyć około tysiąca Albańczyków z Kosowa.
Faktem jest, iż węgierska policja każdego dnia podejmuje interwencje wobec 300-700 osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę. Natomiast zgodnie z danymi biura emigracyjnego w Budapeszcie, tylko w styczniu i lutym tego roku policja zatrzymała około 10 tys. mieszkańców Kosowa, którzy próbowali przedostać się do Węgier, a stamtąd dalej w głąb Unii Europejskiej. Pytani o powody ucieczki z Kosowa zatrzymani mówią o braku pracy, złej edukacji i braku perspektyw na przyszłość.
Również serbska policja została zmuszona do wzmocnienia patroli i nakładów w walce z masową emigracją zamieszkujących Kosowo Albańczyków. Za umożliwienie przedostania się do Węgier uciekinierzy z Kosowa płacą pośrednikom nawet 1000 euro.
Były premier i obecny szef dyplomacji Kosowa Hashim Thaçi, winą za tę sytuację obarcza media i osoby rozsiewające pogłoski o otwarciu rynku pracy dla mieszkańców Kosowa w Niemczech. W tym scenariuszu Węgry mają być tylko przystankiem w podróży do Niemiec.
Rząd w Prisztinie uważa, że już około 38 tys. Kosowian nielegalnie przeniknęło do ??krajów UE. Jednak rzeczywista liczba może sięgać nawet 60 tys.