Korespondencja z Nowego Jorku
47-letni Scott Walker, gubernator stanu Wisconsin, jest 15. osobą, która zamierza walczyć o republikańską nominację. Na oficjalną inaugurację jego kampanii czekano w USA od wielu miesięcy. Był wymieniany w gronie trzech głównych faworytów do zwycięstwa w republikańskich prawyborach, obok byłego gubernatora Florydy Jeba Busha oraz senatora z Florydy Marca Rubio.
Teraz obiecuje Amerykanom mocne przywództwo i realizację pomysłów, które „nie narodziły się w Waszyngtonie".
– Moje osiągnięcia pokazują, że wiem, jak walczyć i wygrywać. A dziś bardziej niż kiedykolwiek Ameryka potrzebuje prezydenta, który potrafiłby walczyć i zwyciężać – tymi słowami rozpoczął kampanię w swoim rodzinnym stanie.
Walker może się poszczycić sukcesami. W ciągu czterech ostatnich lat wygrał trzy kampanie wyborcze, w tym próbę odwołania go ze stanowiska przez mieszkańców Wisconsin. Był pierwszym w historii USA gubernatorem, który przeżył politycznie takie głosowanie. Toczył też udane potyczki ze związkami zawodowymi i jest wrogiem publicznym nr 1 zorganizowanego świata pracy.
Jako gubernator Walker obniżył podatki, odchudził rząd, wprowadził ostrzejsze przepisy dotyczące weryfikacji tożsamości wyborców i wspierał projekty ustaw rozszerzających prawa przeciwników aborcji, która w USA jest legalna. Gorąco popiera prawo do posiadania broni.
Walker zajmuje dalsze miejsce w sondażach ogólnokrajowych, ale jest w czołówce w sąsiadującym z Wisconsin stanie Iowa, będącym jednym z kluczowych dla losów prawyborczych zmagań. – Wiemy z przeszłości, że Iowa może wypromować osobę, która nie jest dobrze znana. Tak było z Jimmym Carterem – mówi J. Ann Seltzer, specjalistka ds. badania opinii publicznej w wyścigach prawyborczych.
Walker ma opinię polityka, który jest w stanie rozmawiać ze wszystkimi frakcjami Partii Republikańskiej. Jest nie tylko lubiany przez konserwatywny ruch Tea Party, ale także akceptowany przez waszyngtoński establishment. Wygrywając trzykrotnie w Wisconsin, udowodnił także, że jest w stanie pozyskać poparcie umiarkowanego elektoratu, który zwykle przesądza o końcowym wyniku wyborów. Wisconsin zwykle w wyborach prezydenckich wspiera kandydatów Partii Demokratycznej.
Rozpoznawalność na arenie ogólnokrajowej ciągle jest problemem. Połowa Amerykanów bądź nie wie o nim nic, bądź ich wiedza jest zbyt mała, aby wyrobić sobie jakiekolwiek zdanie na jego temat – wynika z sondaży. Walker będzie też musiał przeciwstawić się „dynastycznym" tradycjom takich rodzin jak Bushowie i Clintonowie, ale dzięki temu będzie mógł pokazywać się jako kandydat reprezentujący zwykłych obywateli, a nie jako przedstawiciel polityczno-biznesowego establishmentu.
Walker nie ukrywa, że wzorem dla niego będzie prezydentura Ronalda Reagana, który także w przeszłości pełnił funkcję gubernatora. – Pod jego kierownictwem odbudowaliśmy siły zbrojne, stanęliśmy w obronie przyjaciół i – bez żadnych tłumaczeń – także amerykańskich wartości. W efekcie żyliśmy w najbardziej pokojowym okresie w najnowszej historii – mówił.
Przeciwnicy atakować będą przede wszystkim jego brak doświadczenia w polityce zagranicznej. Potrafił popełniać na tym polu rażące gafy, porównując na przykład swoje potyczki ze związkami zawodowymi do wojny prowadzonej przez USA z Państwem Islamskim. Jego sztab zapewnia jednak, że Walker spędził ostatnie kilka miesięcy, intensywnie studiując zagadnienia międzynarodowe.