W ubiegłym tygodniu szefowa szwedzkiego MSZ, Margot Wallström, wystosowała wniosek do parlamentu Szwecji, by ten przeprowadził dochodzenie w sprawie "pozasądowych egzekucji" Palestyńczyków.

Od kilku miesięcy trwa kolejna fala przemocy w konflikcie izraelsko-palestyńskim. Palestyńczycy uzbrojeni w noże atakują Izraelczyków, a izraelskie wojsko zabija nożowników bez wahania.

Wypowiedź Margot Wallström wzbudziła w Izraelu oburzenie. Premier Benjamin Netanjahu uznał, że szwedzka minister nie orientuje się w specyfice regionu, nie rozumie zaszłości w stosunkach izraelsko-palestyńskich, a jej wypowiedzi są "oburzające, głupie i niemoralne" - skwitował Netanjahu w wypowiedziach dla zagranicznej pracy.

Izraelski premier ironizował, że gdy w Paryżu policja zabija uzbrojonego w nóż terrorystę, szwedzka minister nie żąda, by wdrożono w tej sprawie śledztwo.

Izraelskie MSZ oświadczyło, że minister Wallström jest w tym kraju persona non grata, a wielu urzędników oskarża ją o antysemityzm.

Od 1 października na fali przemocy w Izraelu zginęło z rąk palestyńskich zamachowców 23 Izraelczyków. W tym samym okresie życie straciło 152 Palestyńczyków, większość z nich podczas ataków na izraelskich żołnierzy i cywilów.

Szwecja jest pierwszym krajem Unii Europejskiej, który uznał Palestynę za niepodległe państwo. Stało się to wkrótce po tym, jak w 2014 roku wybory parlamentarne wygrała Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza 

Zobacz także:

Eurowizja bez Polski?