Brytyjka twierdziła, że została zgwałcona przez sześciu młodych ludzi z Izraela.

Sąd w Paralimni orzekł, że kobieta skłamała na temat napaści seksualnej, do której miało dojść w pokoju hotelowym kurortu w Ajia Napa 17 lipca.

19-latka została aresztowana, po tym jak wycofała się z oskarżeń pod adresem rzekomych gwałcicieli.

Po decyzji sądu o bojkotowanie Cypru zaapelowała matka nastolatki. Jej zdaniem Ajia Napa jest niebezpiecznym miejscem. - To absolutnie nie jest bezpieczne miejsce. Jeśli zgłosisz coś, co ci się stało, to albo zostaniesz wyśmiany, albo w najgorszym wypadku zdarzy się to, co przydarzyło się mojej córce - powiedziała.

Kobieta powiedziała, że jej córka cierpi na zaburzenia stresu pourazowego, ma halucynacje i śpi do 20 godzin dziennie po tym zdarzeniu.

- Musi wrócić do Wielkiej Brytanii, aby ją leczyć. To jest mój główny cel. Nie może być tu leczona - powiedziała.

W internecie stworzono zbiórkę pieniędzy na pomoc prawną dla nastolatki. Zebrano 80 tys. funtów. Nastolatka twierdziła przed sądem, że została zgwałcona, ale została zmuszona do zmiany zeznań pod naciskiem cypryjskiej policji.