Ciężarówka wioząca z Włoch do Dagestanu dziesięć tygrysów została zatrzymana na granicy przez białoruskich pograniczników.

Polskie służby transport przepuściły, bo z ich punktu widzenia dokumenty przewozowe i papiery kierowcy były w porządku. Białorusini wjazd ciężarówki wstrzymali, bo kierowca miał jedynie kopie dokumentów CITES, uprawniających do przewozu egzotycznych zwierząt, a sam nie miał wizy.

Tygrysy ponad tydzień podczas podróży i przymusowego postoju spędziły leżąc we własnych odchodach, w niewielkich klatkach, które nie tylko uniemożliwiały im wstanie na łapy, ale też utrudniały karmienie i pojenie.

Jedno ze zwierząt padło.

Straż graniczna i graniczny lekarz weterynarii poprosili o pomoc ekspertów i lekarzy z poznańskiego zoo. Po przybyciu na miejsce stwierdzili oni, że zwierzęta są w tragicznym stanie, odwodnione i karmione kupowanymi w sklepach kurczakami.

Początkowo sytuacja wyglądała dramatycznie, bo poznańskie zoo mogło przyjąć tylko dwa tygrysy. Dla pozostałych pilnie poszukiwano innych ogrodów zoologicznych.

Przed chwilą dyrektor poznańskiej placówki Ewa Zgrabczynska poinformowała, że władze miasta dały zoo "zielone światło" na przyjęcie wszystkich dziewięciu tygrysów.

Będą one mogły przebywać z Poznaniu do chwili, aż Włosi dostarczą oryginały dokumentów. Wtedy tygrysy po odkarmieniu trafią do Adwokatów Zwierząt i zostaną przewiezione do Hiszpanii, gdzie znajdą miejsce w ośrodku AAP Foundation w Hiszpanii.

Dyrektor Zgrabczyńska zastrzegła jednak, że nie wiadomo, ile zwierząt uda się utrzymać przy życiu, gdyż ich stan weterynarze oceniają jako tragiczny..

W przeprowadzeniu całej akcji pomagają wpłaty od prywatnych osób i firm. Pomocy udzieliły m.in. WWF i Tiger, dzięki czemu poznańskie zoo w trybie pilnym wybuduje dla tygrysów wybieg rehabilitacyjny.