O zdarzeniu, do którego w czwartek doszło na trasie do Morskiego Oka, informuje Fundacja Viva.

W okolicach południa spłoszone konie pobiegły w dół trasy. Mokra nawierzchnia spowodowała, że zwierzęta wpadły na przydrożną barierkę. 

Jedno ze zwierząt wylądowało w rowie. Wezwany na miejsce weterynarz stwierdził poważne obrażenia ciała, w tym pęcin i ścięgien. Nie podjęto decyzji o przeprowadzeniu na miejscu eutanazji.

Rannego konia z rowu wyciągały 3 zastępy straży pożarnej.

– Koń miał zostać przewieziony do rzeźni. Ja tego nie rozumiem, w Polsce można transportować tylko zwierzęta które się do transportu nadają. Ten ewidentnie cierpiał. W takim przypadku wyjątkiem jest transport do lecznicy, ale rzeźnia lecznicą nie jest – komentuje Anna Plaszczyk z Fundacji Viva.

O podejrzeniu popełnienia przestępstwa znęcania się nad koniem poprzez transport rannego, cierpiącego zwierzęcia do ubojni poinformowany organy ścigania. 

Drugi koń doznał mniejszych obrażeń. W zdarzeniu nie ucierpiał żaden z turystów. Gdy konie wybiegły na trasę, w wozie nie było furmana.