Po odmowie zgody na organizację Marszu Niepodległości 11 listopada przez władze Warszawy, stowarzyszenie zmieniło formułę wydarzenia. Zwolenników zaprosiło na "marsz zmotoryzowany".
Organizatorzy nie biorą pod uwagę sprzeciwu władz stolicy.
– Nie ulegliśmy panu prezydentowi Trzaskowskiemu, bo pan prezydent Trzaskowski jest sprzeczny, wyklucza nawzajem własne wypowiedzi. Traktowanie poważnie takiego polityka to jest rzecz skrajna - stwierdził Bąkiewicz w Radiu Maryja.
Szef stowarzyszenia przekonywał, że zmiana formuły marszu jest spowodowana troską o bezpieczeństwo uczestników, zwłaszcza ludzi starszych.
- My jako patrioci dbamy o własny naród i zdrowie tego narodu - mówił Bąkiewicz. Dodał, że organizatorzy obawiają się wykorzystania marszu do "dalszej anarchizacji życia publicznego", którą zdaniem rozmówcy Radia Maryja wprowadza lewica
Robert Bąkiewicz twierdzi, że celem tegorocznego marszu jest odwołanie do wartości, "które są fundamentem naszego narodu i naszej Ojczyzny, czyli wartości chrześcijańskich, katolickich".
- Trzeba pokazać, że nasza Ojczyzna stoi po stronie Boga, a nie po stronie szatana - podsumowuje Bąkiewicz.