Reklama

Pomóżmy im wrócić do kraju

2,6 tys. repatriantów czeka na powrót do Polski. 20 tys. chce wrócić, ale nie może. Apelujemy o zajęcie się ich losem.
Sybiracy na zjeździe w Szczecinie.

Sybiracy na zjeździe w Szczecinie.

Foto: Fotorzepa, Dariusz Gorajski

Są doświadczani po wielokroć. Najpierw oni sami lub ich przodkowie zostali wywiezieni na nieludzką ziemię. Po upadku ZSRR często dyskryminują ich kraje, gdzie żyją. – Na kazachskich stepach jest strasznie. Ten kraj buduje też swoją tożsamość i mniejszości są na cenzurowanym – mówi nam Walentyna Kamińska, której udało się wrócić do Polski w 1995 r. z mężem i dwoma córkami.

Najgorsze, ocierające się o absurd, jest jednak to, że nasi rodacy mają ogromne trudności z przyjazdem. W dobie demograficznego kryzysu nad Wisłą. Kilka liczb. Jak podało nam Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, na repatriację czeka 1727 rodzin (2628 osób). Jak długo? Aż od sześciu do ośmiu lat. Do tej pory – od 2000 r., czyli od kiedy obowiązuje ustawa o repatriacji – wróciło zaledwie 4,8 tys. osób. Szacunki mówiły o 50–100 tys. Na repatriację wydajemy rocznie minimalną kwotę 6–9 mln zł.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama