Ruchira Ranasingha opowiedziała o swojej dramatycznej sytuacji BBC.

Kobieta nie może wrócić do domu. Utknęła na rajskiej wyspie

Historia rozpoczęła się w 2018 r., kiedy z powodu problemów finansowych i konieczności zamknięcia swojej niewielkiej firmy szyjącej koszulki, Ruchira Ranasingha zdecydowała się opuścić Sri Lankę. Najpierw pracowała w Hongkongu, opiekując się dziećmi i starszymi ludźmi. W 2022 r. trafiła do Nowej Zelandii. Jak opowiedziała w rozmowie z BBC, początkowo mieszkała u kuzyna na podstawie dwumiesięcznej wizy turystycznej. Gdy wiza dobiegała końca, złożyła wniosek o azyl z uwagi na groźby ze strony wierzycieli ze Sri Lanki.

Przyznano jej „otwartą wizę pracowniczą” dla osoby ubiegającej się o azyl, która pozwalała na pracę przez rok. Znalazła zatrudnienie w restauracji, a ta zgodziła się sponsorować jej wizę pracowniczą. Jednak ze względu na to, że osoby ubiegające się o azyl nie mogą wnioskować o inne wizy w trakcie rozpatrywania ich sprawy w Nowej Zelandii, wniosek został odrzucony.

Wówczas doradca imigracyjny doradził jej tymczasowe opuszczenie Nowej Zelandii i złożenie nowego wniosku wizowego z zagranicy – wybór padł na Wyspy Cooka. Okazało się to wielkim błędem. Wyjeżdżając z Nowej Zelandii, Ranasingha złamała bowiem warunki swojego dotychczasowego pobytu. Jej podanie o wizę pracowniczą zostało ostatecznie odrzucone, a nowozelandzkie władze zamknęły drogę do powrotu.

Czytaj więcej

Próba przemytu 3 tys. ptaszników. Polak i dwaj Niemcy zatrzymani na lotnisku w Peru

„Chcę po prostu wrócić do domu”. Oferowała nawet lot w kajdankach

Dziś kobieta znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Chciała wrócić do domu na Sri Lankę. Okazało się jednak, że aby móc to zrobić potrzebuje wizy tranzytowej. Nowa Zelandia i Australia odmówiły jej wydania, argumentując, że nie mają pewności co do jej powrotu do ojczyzny. Z kolei alternatywne trasy przelotu przez Tahiti lub Hawaje wymagają osobistego stawiennictwa w Nowej Zelandii w celu pobrania danych biometrycznych – co również jest niewykonalne. 

Zdesperowana 50-latka oferowała nawet władzom, że poleci do ojczyzny w kajdankach, związana i z zaklejonymi ustami, byle tylko móc wrócić do domu. Ale i to nie pomogło przekonać władz Nowej Zelandii.

– Mój syn – moje jedyne dziecko – bierze ślub w listopadzie i bardzo chcę być na jego weselu. Moja mama tak bardzo martwi się tym, co ze mną będzie, że nieustannie trafia do szpitala – mówi przez łzy Ruchira Ranasingha w rozmowie z BBC.

Czytaj więcej

Azjatycki kraj zrywa z Rosją i chce wstąpić do UE. Wniosek możliwy już w 2027 r.

Pobyt na rajskiej wyspie stał się więzieniem. Kobieta może liczyć na życzliwość mieszkańców

Dzięki życzliwości mieszkańców i dyrekcji hotelu, na którego terenie przebywa, kobieta może liczyć na darmowe zakwaterowanie i jedzenie. Otrzymała także maszynę do szycia pozwalającą na zarobek. To jednak w niewielkim stopniu łagodzi rosnące poczucie osamotnienia i bezsilności.

Sprawą zainteresowało się także Ministerstwo Spraw Zagranicznych Sri Lanki, które deklaruje podjęcie kroków dyplomatycznych we współpracy z placówką w Wellington. Nadal jednak nie udało się znaleźć rozwiązania, a stan psychiczny kobiety budzi niepokój bliskich.