Na terenie kilku mazowieckich wsi od połowy lipca wałęsają się trzy dorodne, długowłose owczarki niemieckie. Zwierzęta przemieszczają się między gminami Pacyna oraz Szczawin Kościelny, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców. Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, uciekły one mieszkańcowi Żychlina. Mężczyzna deklaruje chęć odebrania zwierząt, jednak nie potrafi nad nimi zapanować.

Psy atakują na Mazowszu. Apel do mieszkańców

Uciekinierzy działają w grupie i zdaniem mieszkańców polują na zwierzęta gospodarskie oraz domowe. – Zachowują się jak zdziczała wataha. Polują, współpracując w stadzie – mówią w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mieszkańcy poszkodowanych gmin. Dziennik opisuje relację pana Dariusza, któremu psy w nocy wyciągnęły z kojca i zagryzły młodą jałówkę.

Lokalne władze odbierają liczne zgłoszenia o kolejnych incydentach. – Relacje są przerażające: te psy zachowywały się jak wataha polująca, jak dzikie zwierzęta – przekazał „Gazecie Wyborczej” Waldemar Rachubiński, sekretarz gminy Pacyna. Miejscowi donoszą o atakach na koty, psy domowe i podgryzaniu ogonów krowom na pastwiskach.

Z powodu rosnącego niebezpieczeństwa władze wydały oficjalne ostrzeżenia. Wójt gminy Szczawin Kościelny, Barbara Stępniak, zaapelowała w mediach społecznościowych do mieszkańców: „Zwracam się do Państwa z prośbą o zachowanie szczególnej ostrożności. Psy atakują ludzi i zwierzęta!” – napisała, wzywając do nieprowokowania drapieżników oraz zabezpieczenia własnych posesji. Podobny apel wystosował wójt gminy Pacyna, Tomasz Klimczak.

Brak jasnych przepisów 

Kolejne akcje odławiania owczarków, w których uczestniczą m.in. strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej wykorzystujący drony, kończą się niepowodzeniem. Jak wyjaśnia „Gazeta Wyborcza”, sytuacja obnaża niewydolność systemu i poważną lukę prawną.

Polskie gminy mają obowiązek posiadania umów na wyłapywanie zwierząt bezdomnych. Agresywne owczarki mają jednak prawnego właściciela. – Dostał mandat. Deklaruje chęć współpracy i przyjęcia psów po ich odłowieniu – poinformował dziennikarzy sekretarz Waldemar Rachubiński.

Czytaj więcej

„Kocham psy, chciałbym móc jeść je ponownie”. Koreańczycy żegnają tradycyjny gulasz

Informację o ukaraniu właściciela potwierdził st. asp. Łukasz Rydzewski z policji w Gostyninie. Mimo to samorządy pozostają bezsilne, gdyż w kraju brakuje wyspecjalizowanych służb do wyłapywania zdziczałych psów mających właściciela.

Statystyki pogryzień ludzi przez psy w Polsce

Incydent na Mazowszu wskazuje na szersze zjawisko. Z danych Rocznika Statystycznego Leśnictwa wynika, że w polskich lasach wałęsa się około 25 tysięcy psów bezpańskich, a kolejne 49 tysięcy zwierząt właścicielskich jest puszczanych wolno na wsiach. Najwięcej takich przypadków występuje w województwach mazowieckim oraz łódzkim.

Czytaj więcej

Gmina nie może zakazać wprowadzania zwierząt na cmentarz. Skarga RPO

Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska szacują, że łączna liczba zdziczałych psów w Polsce może sięgać nawet 650 tysięcy. Co roku zagryzają one tysiące saren, dzików i jeleni. Według danych sanitarno-epidemiologicznych, cytowanych przez Fundację Niech Żyją!, w całym kraju zgłaszanych jest rocznie około 36 tysięcy przypadków pogryzienia ludzi przez psy.