Ryzyko rosyjskich operacji hybrydowych i dywersyjnych w Polsce jest obecnie podwyższone - wskazują niedawne ostrzeżenia wywiadowcze USA oraz komunikaty polskiego rządu o możliwych prowokacjach zbrojnych poniżej progu otwartej wojny. Nawiązując do wcześniejszych incydentów sabotażu w kraju, takich jak pożar hali przy ulicy Marywilskiej czy uszkodzenia infrastruktury kolejowej, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ostro skrytykował jakiekolwiek bagatelizowanie tych doniesień. – Wszystkie wskaźniki pokazują: bądźmy w alercie i bardzo nieodpowiedzialne jest, jeśli ktoś to lekceważy – mówił niedawno w TVN24. 

– Jeżeli minister wychodzi i przekazuje coś ludziom, to niech nie straszy, tylko niech przekazuje konkretne komunikaty, czego oczekuje, a nie rzuca jakieś hasła, które w zasadzie są aktualne od 2022 r. – skomentował w podkaście „Faktu” gen. Roman Polko. – Od rządzących oczekujemy jednoznacznych komunikatów, co w takiej sytuacji mamy robić. Nie spotkania, nie konferencje po to, żeby się rozejść – mówił. Generał zauważył, że „coś takiego jest wpisane w amerykańską instrukcję sabotażu z lat 60. – że jeżeli coś się dzieje, to buduj poszczególne ciała, przekazuj komunikaty, prowadź debaty”. – Tak naprawdę to jest sabotowanie budowania polskiego bezpieczeństwa – podkreślił. 

Plecak ewakuacyjny. Gen. Roman Polko krytycznie o słowach szefa MON

– Obrona cywilna, zaniedbana przez lata, ma być budowana od podstaw, od fundamentów. Z Warszawy, z MSWiA powinny przychodzić nie tylko pieniądze, ale konkretne wytyczne: na co zwrócić uwagę, jak to realizować – ocenił były dowódca GROM-u. – Nie sprowadzajmy tego do absurdu, który też powiela szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, że na wypadek zagrożenia to najlepiej sobie kup plecak ewakuacyjny w jakiejś sieci marketów i on ci zapewni bezpieczeństwo. Złudne bezpieczeństwo, bo co innego jest potrzebne w niewielkim miasteczku, co innego w Warszawie na Woli, gdzie jest patodeweloperka, a co innego jeszcze w obszarach przygranicznych, gdzie zagrożenie, że spadnie jakiś dron czy nawet szczątki rakiety, jest dużo większe – powiedział. 

Czytaj więcej

„Zagrożenie jest, ale to nie będą czołgi”. Gen. Tomasz Drewniak ostrzega przed Rosją

Generał wskazał na przykład Ukrainy, która „pokazała, że gotowość do wojny mają mieć nie tylko siły zbrojne, ale całe społeczeństwo musi być przygotowane do działań związanych z naszym bezpieczeństwem”. – Od ministra spraw wewnętrznych i administracji oczekiwałbym lepszego dotarcia do ludzi. Przede wszystkim przegrywamy wojnę kognitywną. Jeżeli po ataku na tory (sabotażu na linii kolejowej Warszawa – Dorohusk, we wsi Mika w listopadzie 2025 r. - red.) 40 proc. komentarzy w mediach społecznościowych oskarżało o to Ukraińców, 19 proc. polski rząd i polskie służby, a tylko 24 proc. wskazywało na Rosjan, to znaczy, że mamy jakieś zaległości czy nieumiejętność takiej normalnej komunikacji – zwrócił uwagę rozmówca podcastu „Granice bezpieczeństwa”. 

Zdaniem generała przedstawiciele rządu powinni odpowiedzieć wprost na szereg pytań. – Co robić, kiedy zabraknie nam prądu? Kiedy zabraknie nam wody? Jak reagować? Jak działać? Jak postępować? W jaki sposób zorganizujemy się lokalnie? – wymieniał. – Pytanie do ministra spraw wewnętrznych i administracji: kiedy przejmie odpowiedzialność za granicę? Bo przecież wojsko nie jest od tego, żeby blokować ruch uchodźców, tylko od obrony przestrzeni powietrznej i obrony przed formacjami zbrojnymi. Pytanie do szefa MSWiA: po co prosił wojsko o 10 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy mają chodzić po torach, skoro w XXI wieku tego typu infrastruktura jest zabezpieczana elektronicznie? I co w tym zakresie zrobiono? I czy ci żołnierze WOT-u dalej chodzą po tych torach tam i z powrotem – kontynuował, stwierdzając, że jest to działanie „absurdalne i wyłącznie na pokaz”.

Czytaj więcej

Wiceszef MON ostrzega przed sabotażem ze strony Rosji. „Istnieje zagrożenie”

– Lekcje, które płyną z Ukrainy są takie, że mniej działań na pokaz, więcej realnych działań, które wzmacniają nasze bezpieczeństwo, lepsza edukacja, lepsza komunikacja ze społeczeństwem – zaapelował gen. Roman Polko.