Celem programu PKOl i firmy Zondacrypto „Mamy Olimpijki” miało być wsparcie finansowe zawodniczek wracających do sportu po przerwie macierzyńskiej.

Czytaj więcej

Niejasności wokół działek wójta Jasienicy. Posłanka zapowiedziała interwencję

Polska olimpijka nie otrzymała 50 tys. zł obiecanych przez PKOl i Zondacrypto

Jedną z twarzy kampanii programu została Julia Walczyk-Klimaszyk, olimpijka, reprezentantka Polski we florecie, multimedalistka i wielokrotna mistrzyni kraju i Europy.

Świadczenie w kwocie 50 tys. zł miało być wypłacane na wniosek olimpijek skierowany do PKOl w tokenach na konta w aplikacji Zondacrypto. W ocenie Julii Walczyk-Klimaszyk, PKOl zależało, aby wypłacić środki do końca 2025 r. – olimpijki otrzymywały częste wiadomości przypominające o dopełnieniu koniecznych formalności.

– Próbowaliśmy wypłacić pieniądze na konto, ale żeby to zrobić, trzeba było wpłacić jakieś środki na konto Zondacrypto w celu potwierdzenia. Już zaksięgowanie tego przelewu trwało długo i były z tym problemy. Kiedy już udało się zlecić wypłatę, żadne środki nie przyszły – wyjaśniła w rozmowie z Radiem Zet i dodała, że nie otrzymała wsparcia od opiekuna programu.

Dodatkowy problem stanowił fakt, że olimpijka od przyznanej – a w rzeczywistości nieotrzymanej – kwoty 50 tys. zł musiała zapłacić 16 tys. zł podatku dochodowego. W tej kwestii pomocy udzielił jej radca prawny PKOl i w efekcie, jak przyznała, „jedyne co dostała, to spłata należności z tytułu podatku PIT, ale w niższym progu niż wynika z jej oświadczenia podatkowego”.

Czytaj więcej

Sensacja w Paryżu. Iga Świątek nie wygra Roland Garros, Marta Kostiuk za silna

Julia Walczyk-Klimaszyk nadal czeka na pieniądze. PKOl nie odniósł się do sprawy

Julia Walczyk-Klimaszyk opowiedziała w rozmowie z Radiem Zet, na co planowała przeznaczyć pieniądze otrzymane w ramach świadczenia „Mamy Olimpijki”. – Planowałam przeznaczyć te środki na opłacenie przelotów i pobytu osoby do opieki nad dzieckiem oraz mojego dziecka podczas zawodów i zgrupowań, bo takiej pomocy nie udziela Polski Związek Szermierczy – wyjaśniła. – Teraz mamy najważniejszy moment sezonu, zaczynają się imprezy mistrzowskie i te środki muszę wyłożyć z własnych oszczędności – dodała. 

Olimpijka nie upubliczniała informacji o problemach z wypłatą świadczenia wcześniej, ponieważ – jak przyznała – wierzyła, że je otrzyma. Ponadto wiedziała, że zostały one wypłacone sportowcom z igrzysk zimowych.

Julia Walczyk-Klimaszyk nadal wierzy, że otrzyma pieniądze, chociaż jej wniosek o wypłatę świadczenia ma być – jak relacjonuje – cały czas procedowany. PKOl nie odpowiedział na pytania Radia Zet w sprawie.