Celem programu PKOl i firmy Zondacrypto „Mamy Olimpijki” miało być wsparcie finansowe zawodniczek wracających do sportu po przerwie macierzyńskiej.
Czytaj więcej
Wójt Jasienicy przez kilka lat kupował niedrogie działki rolne sąsiadujące ze strefą przemysłową. W 2024 r. zostały one przekształcone przez gminę...
Polska olimpijka nie otrzymała 50 tys. zł obiecanych przez PKOl i Zondacrypto
Jedną z twarzy kampanii programu została Julia Walczyk-Klimaszyk, olimpijka, reprezentantka Polski we florecie, multimedalistka i wielokrotna mistrzyni kraju i Europy.
Świadczenie w kwocie 50 tys. zł miało być wypłacane na wniosek olimpijek skierowany do PKOl w tokenach na konta w aplikacji Zondacrypto. W ocenie Julii Walczyk-Klimaszyk, PKOl zależało, aby wypłacić środki do końca 2025 r. – olimpijki otrzymywały częste wiadomości przypominające o dopełnieniu koniecznych formalności.
– Próbowaliśmy wypłacić pieniądze na konto, ale żeby to zrobić, trzeba było wpłacić jakieś środki na konto Zondacrypto w celu potwierdzenia. Już zaksięgowanie tego przelewu trwało długo i były z tym problemy. Kiedy już udało się zlecić wypłatę, żadne środki nie przyszły – wyjaśniła w rozmowie z Radiem Zet i dodała, że nie otrzymała wsparcia od opiekuna programu.
Dodatkowy problem stanowił fakt, że olimpijka od przyznanej – a w rzeczywistości nieotrzymanej – kwoty 50 tys. zł musiała zapłacić 16 tys. zł podatku dochodowego. W tej kwestii pomocy udzielił jej radca prawny PKOl i w efekcie, jak przyznała, „jedyne co dostała, to spłata należności z tytułu podatku PIT, ale w niższym progu niż wynika z jej oświadczenia podatkowego”.
Czytaj więcej
Nie będzie piątego triumfu Igi Świątek w Paryżu. Polka przegrała z Ukrainką Martą Kostiuk 5:7, 1:6 w czwartej rundzie Roland Garros. W turnieju zos...
Julia Walczyk-Klimaszyk nadal czeka na pieniądze. PKOl nie odniósł się do sprawy
Julia Walczyk-Klimaszyk opowiedziała w rozmowie z Radiem Zet, na co planowała przeznaczyć pieniądze otrzymane w ramach świadczenia „Mamy Olimpijki”. – Planowałam przeznaczyć te środki na opłacenie przelotów i pobytu osoby do opieki nad dzieckiem oraz mojego dziecka podczas zawodów i zgrupowań, bo takiej pomocy nie udziela Polski Związek Szermierczy – wyjaśniła. – Teraz mamy najważniejszy moment sezonu, zaczynają się imprezy mistrzowskie i te środki muszę wyłożyć z własnych oszczędności – dodała.
Olimpijka nie upubliczniała informacji o problemach z wypłatą świadczenia wcześniej, ponieważ – jak przyznała – wierzyła, że je otrzyma. Ponadto wiedziała, że zostały one wypłacone sportowcom z igrzysk zimowych.
Julia Walczyk-Klimaszyk nadal wierzy, że otrzyma pieniądze, chociaż jej wniosek o wypłatę świadczenia ma być – jak relacjonuje – cały czas procedowany. PKOl nie odpowiedział na pytania Radia Zet w sprawie.