Za legalizacją związków partnerskich opowiedziało się 60 posłów, głownie z Partii Wolności oraz Ruchu Liberałów, ale projekt poparli też przedstawiciele głównej partii koalicyjnej – Związku Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Demokratów.
Przeciwko zagłosowało 52 posłów, wszyscy przedstawiciele Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych, Partii Pracy, a także frakcji mieszanej, do której należą posłowie Akcji Wyborczej Polaków.
Czytaj więcej
"Osoby samotne powinny być szanowane tak samo, jak pary i rodziny" - zaleca w raporcie kościół anglikański w opublikowanym raporcie "Love Matters".
- Niektórzy z was udają, że tacy jak ja na Litwie nie istnieją i że ich w ogóle nie ma. Przez wiele kadencji wypowiadaliście się przeciwko kwestiom praw człowieka i czasem nie wiadomo, czy reprezentujecie wściekły tłum, czy partię, do której należeliście przed odzyskaniem niepodległości – powiedział Tomas Vytautas Raskevičius, przedstawiciel Frakcji Wolności i przewodniczący sejmowej Komisji Praw Człowieka.
Poseł należący do środowiska LGBTIQ zaznaczył, że legalizacja związków partnerskich zapewni ochronę prawną nie tylko parom jednopłciowym, ale także nieformalnym związkom przeciwnej płci.
Asta Kubilienė, głosująca przeciwko przedstawicielka Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych, stwierdziła, że "instytucja partnerstwa nie ma poparcia społecznego".
- Ostatnio dużo mówi się o związkach partnerskich, partnerstwie, ale ludzie, którzy proponują nam ideę partnerstwa, zapominają o najważniejszej rzeczy – na Litwie nie ma mandatu ludowego na taki krok. Chociaż pseudoaktywiści praw człowieka twierdzą, że poparcie dla par jednopłciowych rośnie, fakty mówią co innego – około 72 proc. ludzi tego nie pochwala tego – powiedziała Kubilienė.
Konserwatywni parlamentarzyści stoją na stanowisku, że związek cywilny w ramach proponowanej regulacji będzie podobny do małżeństwa czy stosunków rodzinnych. Mówią, że ustawa o „bliskich więziach” jest bardziej odpowiednia, ponieważ nie zrównuje niezamężnych par osób przeciwnej lub tej samej płci z rodziną.
O przyjęciu lub odrzuceniu ustawy zdecyduje jeszcze jedno, ostatnie głosowanie.