Sprawę opisuje BBC. Jak czytamy, Ryan Parkinson był pracownikiem montażowym w fabryce BMW w Oksfordzie, w której produkowane są samochody marki Mini.
W czerwcu 2018 r. mężczyzna otrzymał wypowiedzenie po tym, jak jego szef napisał raport, w którym napisał, że w czasie nadgodzin Parkinson "zniknął". Menadżer twierdził, że jego podwładny opuścił stanowisko pracy bez pytania o pozwolenie i wrócił z posiłkiem z sieci Burger King. Według wersji przedstawionej sądowi pracy, szef upomniał pracownika, który "zdenerwowany" wrócił do domu. Parkinson twierdził, że wyszedł z fabryki po tym, jak jego zespół skończył pracę i zaczął rozmawiać o jedzeniu.
Czytaj więcej
Lider Partii Pracy, Keir Starmer, zapowiedział, że doprowadzi do likwidacji Izby Lordów w czasie swojej pierwszej kadencji, jeśli zostanie szefem b...
Parkinson został zwolniony, ale odwołał się od tej decyzji i został przywrócony do pracy - karę zamieniono na pisemne ostrzeżenie.
Jak podaje BBC, z powodu stresu związanego z pracą Parkinson w okresie od sierpnia 2018 r. do lutego 2019 r. przebywał na zwolnieniach lekarskich. Mężczyzna wrócił do pracy w fabryce, jednak w lipcu 2019 r. został zawieszony, a w listopadzie tego samego roku zwolniony z pracy za "rażące przewinienie" - w maju miał dwukrotnie samowolnie opuścić stanowisko pracy.
Parkinson pozwał agencję pośrednictwa pracy, GI Group, za niezgodne z prawem zwolnienie z pracy. Składając zeznania mówił, że w maju dwukrotnie poszedł na parking, by w czasie przerwy w pracy przynieść sobie kanapki. Podkreślał, że parking stanowi część terenu zakładu pracy.
Sąd orzekł, że zwolnienie Ryana Parkinsona za to, że w maju 2019 r. poszedł po kanapki było "proceduralnie i merytorycznie niesprawiedliwe". Sąd orzekł odszkodowanie na korzyść pracownika w wysokości 16 tys. funtów (84 tys. zł).
Jednocześnie sąd oddalił stawiane przez Parkinsona zarzuty dotyczące dyskryminacji rasowej i nękania na tle rasowym.