Celem plebiscytu jest jest wyłonienie najbardziej popularnych lub najciekawszych wśród młodych ludzi słów, określeń lub wyrażeń.

Nad przebiegiem konkursu czuwa Anna Wileczek (Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach), Marek Łaziński (Uniwersytet Warszawski), Ewa Kołodziejek (Uniwersytet Szczeciński), Bartek Chaciński ("Polityka").

Głosami internautów zdecydowanie zwyciężyło słowo essa. Wśród najbardziej popularnych połączeń ze słowem essa znalazły się te, wskazujące na luz i stan błogości, np. mieć essę lub być na essie. W tym kontekście warto przypomnieć, że zwycięski wyraz ma także swoje warianty niewerbalne. Może występować w postaci gestu lub emotikonu.

Organizatorzy konkursu postanowiła przyznać Nagrodę Jury wyrazowi, który znalazł się blisko podium, jest to odklejka, które oznacza stan, ewentualnie osoby, które są oderwane od rzeczywistości i ten aspekt dotyczy nie tylko zachowania, samopoczucie, ale też oceny wypowiadanych treści.

Dużo głosów oddano także na słowa: slay, łymyn, betoniarz czy NPC.

- Jeśli zwycięskim słowem jest essa, to znaczy, że w młodzieży jest więcej emocji pozytywnych niż negatywnych. Więc choć trochę żałuję, że na podium nie stanęło jakieś rodzime słowo (choćby sympatyczna odklejka), to cieszę się, że zwyciężył okrzyk radości i tryumfu - komentuje wynik konkursu Ewa Kołodziejczyk.

- Nieoficjalny styl komunikacji młodych – tych zarówno wiekiem, jak i duchem to przestrzeń urzeczywistniania się „essy” jako nowej wersji odwiecznej zasady młodych: „najpierw przyjemności, a potem się zobaczy”. Zwycięskie słowo jest na tyle pojemne, że obwieści każdy stan – począwszy od ekstatycznego okrzyku radości z (łatwego) zwycięstwa w grze internetowej, uzyskania wysokiej oceny w szkole, szalonej akcji, nieoczekiwanego fartu, spotkania z dobrymi znajomymi aż po zasygnalizowanie „nieznośnej lekkości bytu”. W każdym razie słowo to jest sygnałem czasu uwolnionego z kieratu codziennych żmudnych powinności, ale też wystarczającym usprawiedliwieniem dla robienia rzeczy niezwykłych, ekstremalnych albo po prostu zakazanych - skomentowała Anna Wileczek.