W Iranie od dziesięciu dni trwają gwałtowne protesty po śmierci 22-letniej Mahsy Amini, aresztowanej przez islamską policję moralności za niestosowanie się do zasad szariatu w sprawie ubioru, które nakazują kobietom zakrywanie włosów i noszenie długich, luźnych ubrań.

Czytaj więcej

Prezydent Iranu zapowiada zdecydowaną odpowiedź na protesty

Amini zapadła w śpiączkę i zmarła po aresztowaniu przez tzw. policję moralności stojąca na straży przestrzegania w kraju zasad szariatu. Prezydent Iranu zapowiedział przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

W czasie protestów ich uczestnicy podpalają komendy policji i ścierają się z funkcjonariuszami sił porządkowych. Skandują też hasła wymierzone w najwyższego przywódcę duchowego Iranu, ajatollaha Alego Chamenei oraz jego syna, który może zostać następcą ajatollaha.

Z oficjalnych danych wynika, że w czasie protestów w Iranie zginęło już co najmniej 41 osób, głównie protestujących. Wśród ofiar są jednak również funkcjonariusze sił bezpieczeństwa. AFP podaje, że rzeczywista liczba ofiar jest prawdopodobnie znacznie większa.

Grupa Iran Human Rights, z siedzibą w Norwegii podała w niedzielę wieczorem, że w czasie protestów zginęło co najmniej 57 osób. IHR zaznacza, że wyłączanie w Iranie internetu przez władze sprawia, iż trudno jest potwierdzić rzeczywistą liczbę ofiar.

IHR rozpowszechnia nagrania, na których protestujący w Teheranie skandują "śmierć dyktatorowi".

Niektóre z uczestniczek protestów zdejmują z głowy hidżaby i palą je w trakcie wieców. Wiele kobiet publicznie obcina włosy.

Jeden z irańskich związków zawodowych nauczycieli wezwał nauczycieli i uczniów do przeprowadzenia strajku w poniedziałek i środę.