Reklama

Dr Machińska: Prowadzimy politykę podwójnych standardów wobec uchodźców

Nadal stosuje się metody, które są niedopuszczalne, z punktu widzenia prawa międzynarodowego, czyli tzw. push backi - mówiła dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, w rozmowie z Zuzanną Dąbrowską, pytana o sytuację na granicy polsko-białoruskiej.

Publikacja: 17.03.2022 16:21

Dr Hanna Machińska

Dr Hanna Machińska

Foto: TV.RP.PL

Machińska odniosła się do doniesień medialnych, w których sygnalizowano gorsze traktowanie na granicy tych uchodźców, którzy nie są obywatelami Ukrainy. Dyskryminacją mieli zostać objęci szczególnie zagraniczni studenci, którzy uczyli się na Ukrainie, pochodzący m.in. z Indii i państw Afryki.

Reklama
Reklama

- Mieliśmy do czynienia z tzw. druga linią odpraw. Dotyczyła tych osób, u których trzeba było potwierdzić tożsamość. Dziwnym trafem na tej drugiej linii odpraw, znalazły się głównie osoby z państw afrykańskich. Natychmiast zwróciliśmy na to uwagę. Bardzo duża część studentów zagranicznych, którzy studiowali na terenie Ukrainy, wyjechało, to są ogromne liczby - podkreśliła zastępczyni RPO.

Wiemy, że są tam (na granicy polsko-białoruskiej red.) osoby, które żądają ochrony międzynarodowej, a mimo tego zawracane są na teren Białorusi

Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich

Prawniczka zwróciła następnie uwagę na problemy społeczności romskiej, w kontekście wojny na Ukrainie.

Reklama
Reklama

- Szacunki mówią, że na terenie Ukrainy jest od 120 tysięcy do 400 tysięcy Romów. Doszły nas sygnały o ich niewłaściwym traktowaniu, polegające na tym, że nie zostali wpuszczeni do ośrodka recepcyjnego. My tego nie stwierdziliśmy, co więcej byliśmy świadkami, jak duża grupa przedstawicieli społeczności romskiej wchodziła do ośrodka recepcyjnego. Rzeczywiście doszło do konfliktu między grupami romskim, które zakończyły się interwencją policji. Oni (Romowie) są bardzo zagubieni. Wczoraj nam przekazali, że chcą pojechać do Szwecji, z całymi rodzinami. Mówią, że nie mogą być rozdzieleni, a to są rodziny po 20-30 osób - mówiła urzędniczka.

Czytaj więcej

UNICEF: Co minutę z Ukrainy ucieka 55 dzieci

Machińska została także zapytana o obecną sytuację na granicy polsko-białoruskiej

- Jest to temat, który zniknął z debaty publicznej, z powodu sytuacji na Ukrainie. Niemniej temat jest nadal aktualny. Nadal stosuje się metody, które są niedopuszczalne z punktu widzenia prawa międzynarodowego, czyli tzw. push backi (wywożenie uchodźców z powrotem na teren Białorusi - red.). Zwracamy się do komendantów Straży Granicznej, którzy mają władzę w tym zakresie. Wiemy, że są tam osoby, które żądają ochrony międzynarodowej, a mimo tego zawracane są na teren Białorusi. Tłumaczyłam, że Białoruś jest państwem niebezpiecznym i jest współagresorem. Dostałam odpowiedź, że nie ma takiego przekazu, by Białoruś była państwem niebezpiecznym, w związku z czym takie osoby mogą być wydalane z terytorium Polski. To są podwójne standardy i jest to złamaniem prawa międzynarodowego - przekonywała zastępczyni RPO.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Społeczeństwo
Wody Polskie o ryzyku wiosennych powodzi: Znaczenie ma rozkład pokrywy śnieżnej
Społeczeństwo
Nadciąga zmiana w pogodzie. Na termometrach nawet 17 stopni Celsjusza
Społeczeństwo
Obywatel Mołdawii zatrzymał pociąg towarowy w Polsce. 25-latek miał rosyjskie dokumenty
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama