– To tylko symboliczna granica, bo oczywiście więźniów politycznych w Rosji jest znacznie więcej, ale nie wszyscy znaleźli się na liście – tłumaczył Siergiej Dawidis z Memoriału.

Tysiąc skazanych z przyczyn politycznych organizacja naliczyła od 2009 roku, gdy zaczęła prowadzić taką statystykę. Teraz w więzieniach znajduje się ponad 420 takich osób, a to znaczy, że w ciągu ostatnich pięciu lat ich liczba wzrosła pięciokrotnie.

Największy jednorazowy skok Memoriał odnotował w zeszłym roku, gdy władze gromiły manifestacje zwolenników Aleksieja Nawalnego, a potem zaczęły prześladować wszystkich niezależnych aktywistów społecznych, artystów, blogerów i dziennikarzy. Każdego tygodnia wszczynane są nowe sprawy karne, które kończą się wyrokami od czterech lat do dożywocia. „Tysięczny jubilat”, świadek Jehowy z syberyjskiego Krasnojarska Anatolij Gorbunow, dostał sześć lat za „działalność w zakazanej organizacji religijnej”.

Czytaj więcej

Nastolatkowie skazani za plan wysadzenia budynku FSB w grze Minecraft

– W Rosji nie powinno być ani tysiąca, ani nawet jednego więźnia politycznego, nie mówiąc już o ich zwiększającej się liczbie jak obecnie – mówi Dawidis. Eksperci podliczyli, że w Rosji siedzi mniej więcej tylu „politycznych”, ilu ich było w czasach schyłkowego ZSRS (w pierwszej połowie lat 80. pod rządami Jurija Andropowa i Konstantina Czernienki).

Formalnie więzienie za przekonania polityczne zabronione jest na całym świecie od 1948 roku, gdy tworzące ONZ państwa podpisały powszechną Deklarację praw człowieka. „W żaden sposób nie przeszkadza to w prześladowaniach, np. za przestępstwa kryminalne. (…) Władze zawsze mogą powiedzieć: jacy więźniowie polityczni? W naszym demokratycznym kraju nie prześladujemy za poglądy. (…) A ci trzej to siedzą za oszustwa, tamci – za chuligaństwo, a ten za naruszanie norm epidemiologicznych” – Olga Romanowa z fundacji „Ruś siedząca” opisuje, jak to się obecnie robi w Rosji, i nie tylko tam.

Putin wielokrotnie i gwałtownie zaprzeczał, by pod jego władzą byli więźniowie polityczni

Specjalna wysłanniczka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Thorhildur Sunna Evarsdottir przyznała w ubiegłym roku, że „rosyjskie władze szeroko praktykują zasądzanie kar kryminalnych za działalność z motywów politycznych”, co zresztą też jest sprzeczne z konwencjami międzynarodowymi.

Pierwszy „polityczny” artykuł rosyjskiego kodeksu karnego pojawił się jednak w 2014 roku: „niejednokrotne naruszenie ustanowionej procedury organizowania lub prowadzenia zgromadzeń publicznych”. Mimo to prezydent Putin wielokrotnie i gwałtownie zaprzeczał, by pod jego władzą byli więźniowie polityczni.

Jednak obecnie w specjalnym areszcie w Sacharowie (ok. 60 km od Moskwy) strażnicy zaczęli oznaczać aresztowanych opozycjonistów jako „politycznych” zarówno w ich aktach, jak i w swoich prywatnych rozmowach. Z pewnym rozbawieniem poinformowali o tym ci z aresztowanych, których już wypuszczono.