- Nie czuję się autorytetem w tej dziedzinie i zachęcać do tego będę w mniej dosłowny, kategoryczny sposób – tłumaczyła Matylda Damięcka w swoich mediach społecznościowych.

Umieściła tam oświadczenie w sprawie ostatniej awantury medialnej dotyczącej szczepienia bez kolejki znanych osób w tym aktorów.

- Sama dostałam propozycję zaszczepienia się na zasadzie w stylu: my Cię zaszczepimy, a Ty w zamian wspomnisz o tym fakcie na instagramie potencjalnie przyczyniając się tym do zwiększenia zastępów chętnych do tegoż procederu – napisała aktorka.

I tłumaczy dlaczego odrzuciła propozycję zaszczepienia bez kolejki. Nie tylko dlatego, że nie czuje się autorytetem w tej sprawie.

Były też inne powody. - Covid już przeszłam, nie najłagodniej, ale przeszłam, więc mam jeszcze chwilę spokoju, jestem młoda, cierpliwie poczekam na swoją kolej – napisała Matylda Damięcka.

Dodała, że znając naturę ludzką, przewidziała, co teraz ma miejsce. - Więc mam nadzieję że Wy wszyscy święci, dzięki tej aferce, teraz nie będziecie już mieli wyboru i z modlitwą Polaka na ustach, z dnia świra staniecie „uczciwie" w kolejce i się zaszczepicie – zakończyła swój wpis.

Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zaszczepiono na COVID-19 18 osób związanych ze światem kultury. Wśród nich znalazły się m.in. Krystyna Janda, Edward Miszczak, Magda Umer, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski czy Krzysztof Materna.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Dostali oni szczepionkę szybciej, poza kolejnością, by potem mogli brać udział w kampanii promującej szczepienia. W tej chwili szczepiona jest tzw. grupa zero, do której zaliczono lekarzy, pielęgniarki i inny personel szpitali czy przychodni.

Na polecenie ministra zdrowia Adama Niedzielskiego sprawę bada teraz NFZ, a dodatkowo komisja powołana przez rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. To spółka uczelni miała szczepić celebrytów bez kolejki.