Jugendamt, niemiecki urząd ds. dzieci i młodzieży, sprawą mieszkającej w Niemczech od 10 lat Polki zainteresował się na wniosek ewangelickiej organizacji ProjuFa, która pomaga osobom ubogim i z problemami mieszkaniowymi. Organizacja objęła kobietę opieką ze względu na jej trudną sytuację życiową.

Stacja Polsat News dotarła do pisma, według którego organizacja przekazała sprawę Polki Jugendamtowi 26 lipca - cztery dni przed porodem.

Jugendamt wyznaczył termin spotkania z kobietą na 28 lipca, jednak ta nie mogła się stawić, gdyż trafiła do szpitala.

Jak wynika z pisma, przedstawiciele Jugendamtu zjawili się w szpitalu trzy dni po narodzinach dziewczynki. Nie rozmawiali oni z kobietą a z pracownikami szpitala. Na postawie tej rozmowy oraz w oparciu o dokumentację ProjuFy, Jugendamt stwierdził, że Polka "nie daje sobie rady" i podjął decyzję o odebraniu dziecka matce.

ProjuFa miała alarmować Jugendamt m.in. o tym, że zdarzało się, że Polka "przez 24 godziny nic nie jadła" i mimo cukrzycy ciążowej "nie przychodziła na wizyty kontrolne do lekarza".

Niemiecki urząd dodał, że Polka miała długi i niespłacone raty kredytów konsumpcyjnych i "nie była w stanie wziąć za to wszystko odpowiedzialności". Ponadto "groziło jej wyłączenie prądu".

Więcej informacji na stronie Polsat News