O sprawie poinformowała izraelskie media Gandelsman. Powodem, dla której bliskim mieszkającej obecnie w USA miss Iraku grożono śmiercią był nie tylko fakt, że zrobiła sobie ona selfie z miss Izraela, ale również to, że Idan zamieściła na swoim profilu na Instagramie zdjęcie, na którym ma na sobie tylko bikini.

- Te dwie rzeczy sprawiły, że ludzie zaczęli grozić jej i jej rodzinie. Domagano się, by Idan wróciła do ojczyzny i usunęła zdjęcia z Instagrama - w innym przypadku miała stracić tytuł miss Iraku. Grożono jej też śmiercią - powiedziała Gandelsman w izraelskiej telewizji. Pogróżki mieli otrzymywać również bliscy Idan.

- Ze strachu (bliscy Idan) wyjechali z Iraku, przynajmniej do czasu, aż sytuacja się uspokoi - wyjaśnia miss Izraela.

Gandelsman podkreśla, że iracka miss nie żałuje decyzji o zamieszczeniu w internecie zdjęć, które wzbudziły kontrowersje.

- Zrobiła to, aby ludzie zrozumieli, że możemy żyć obok siebie - tłumaczy.

Przed kilkoma tygodniami do sprawy odniosła się też Idan. Kobieta mówiła, że zrobione przez nią selfie jest wyrazem pragnienia pokoju, a nie wsparcia dla izraelskiego rządu. - Chodziło mi jedynie o wyrażenie nadziei i pragnienia pokoju między naszymi państwami - napisała po arabsku Miss Iraku na Instagramie. Zastrzegła, że zdjęcie nie oznacza, iż popiera ona obecną politykę rządu Izraela. Przeprosiła też wszystkich, którzy uznali, iż zdjęcie "szkodzi sprawie Palestyny".

Według Idan inicjatorką zrobienia zdjęcia była Gandelsman, która chciała w ten sposób pokazać, że możliwy jest pokój między Żydami a muzułmanami.

Irak i Izrael obecnie nie utrzymują relacji dyplomatycznych.