Rafał Ziemkiewicz był gościem wczorajszej audycji "Tydzień polityczny". Tematem rozmowy była m.in. wczorajsza demonstracja przeciwników zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.

Ziemkiewicz nie sądzi, by "czarne protesty" miały jakiś wpływ na zmiany w prawie aborcyjnym. Stwierdził, że w proteście w 2016 roku wiele kobiet wzięło udział dlatego, że uwierzyło w "kłamstwa odnośnie aborcji", ale potem dostrzegło, że je oszukano.

- Jest taka dynamika, że coraz mniej ludzi jest na tych spędach – powiedział Ziemkiewicz.

Publicysta twierdzi, że zwolenniczki lewicy "powracają coraz bardziej do ludów pierwotnych". - Mam taką obserwację, że coś co się nazywa postępem jest powrotem do barbarzyństwa - mówił. Dodał, że protestujące kobiety chyba nie rozumieją, że "dziecko jest skutkiem aktu płciowego" i decyzję o tym, czy chce się je mieć, podejmuje się przed "decyzją, czy się oddać".

Ziemkiewicz mówił też o ewentualnym wchłonięciu Nowoczesnej przez Platformę Obywatelską. Stwierdził, że najprawdopodobniej do tego dojdzie, ale wróży "topniejącej" Nowoczesnej 1-procentowe poparcie.

Ich program to aborcja na każde żądanie, imigrantów zapraszamy jak najwięcej oraz związki partnerskie. Ja widzę około 1 proc. elektoratu. Teraz będzie „czarny piątek”, czarna parasolka, biała róża i wieszak. Będzie sabat wariatek, które uważają, że dzieci chore to drugi sort ludzki, który należy zabijać - powiedział.

Rafał Ziemkiewicz skomentował również protesty studentów pod kurią, które miały miejsce 21 marca. - Takiego bydła nawet komuniści nie robili - stwierdził.