Kilka dni temu Jurek Owsiak zaprosił Kaję Godek, autorkę projektu "Zatrzymać aborcję", do wizyty w siedzibie WOŚP, by tam zapoznała się z listami od rodziców dzieci z wadami genetycznymi.
Z korespondencji miałaby się dowiedzieć, z jakimi problemami borykają się rodzice takich dzieci, pozbawieni wsparcia państwa.
- Pani Kaju, proszę do nas przyjechać, pochylić się nad tymi prośbami i pomóc nam podjąć decyzję, komu pomóc, a komu nie. Proszę spędzić z nami osiem godzin i tę decyzję nieudzielenia pomocy uwierzytelnić swoim podpisem. Ludzie często rzucają takie słowa na wiatr, bardzo lekkie - mówił Owsiak.
Twórca WOŚP nawiązał w ten sposób do dążenia Kai Godek i innych zwolenników zaostrzenia przepisów aborcyjnych do usunięcia jednego z trzech kryteriów, według których w Polsce można przeprowadzić legalną aborcję - w przypadku ciężkiej wady płodu.
Kaja Godek zaproszenie Owsiaka skwitowała odpowiedzią na Twitterze.
"#Owsiak 1. Nie ma niepełnosprawnego dziecka, a le mnie poucza, jak to jest.2. Wspiera czarny protest, aborcję i eutanazję. 3. Używa dzieci, których rodzice proszą go o pomoc, do lobbowania za zabijaniem takich dzieci.
Współczesna Akcja T4" - napisała Godek.
Akcja T4 to realizowany w III Rzeczy program "eliminacji życia niewartego życia". W ramach tej akcji uśmiercano osoby chore m.in. na schizofrenię, niepoczytalne, upośledzone umysłowo, chore na epilepsję czy dłużej niż 5 lat przebywające w placówkach opiekuńczych.
Liczba ofiar tego programu, realizowanego w latach 1939-1944 jest trudna do oszacowania - nie miał oficjalnego charakteru, a na późniejszym etapie był utajniony.
Na pewno wiadomo, że do 1941 roku naziści zamordowali w ramach tej akcji ponad 70 tysięcy osób. Ostrożne szacunki mówią, że przez cały okres jej realizowania straciło w niej życie ok. 200 tysięcy ludzi.
Akcja T4 wzięła swoją nazwę od adresu głównego biura, z którego kierowano operacją - przy Tiergartenstraße 4. T4 była też nazywana "eutanazją osób upośledzonych" i w tym przypadku stosowano skrót E-Aktion.
(źródło: Wikipedia)