Osierociła pięcioro dzieci, które razem z ojcem są w ośrodku białostockiej fundacji pomagającej uchodźcom.

Kobieta w połowie listopada trafiła do hajnowskiego szpitala prosto z Puszczy Białowieskiej. Rodzinę znaleźli funkcjonariusze Straży Granicznej, a pierwszej pomocy udzielili jej Medycy z Granicy. Mimo szybkiej pomocy, kilka dni później kobieta poroniła.

Sama była w ciężkim stanie. W sobotę nad ranem zmarła w szpitalu. Wiadomość o jej śmierci potwierdziła w rozmowie z TVN24 rzeczniczka podlaskiej Straży Granicznej major Katarzyna Zdanowicz.

Czytaj więcej

Migranci w Polsce. Azyl głównie dla Afgańczyków i Białorusinów

Postępowanie w sprawie śmierci kobiety prowadzi prokuratura. – Prawdopodobnie komplikacje ciążowe przyczyniły się do krytycznego stanu kobiety – komentował w rozmowie z Onetem Maciej Szczęsnowicz, przewodniczący Zarządu Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej Bohonikach, który zajmuje się organizacją pogrzebów cudzoziemców.

Straż Graniczna zapewniła opiekę psychologiczną mężowi kobiety oraz piątce ich dzieci w wieku od siedmiu do 16 lat. Mężczyzna jest w bardzo złym stanie psychicznym.

Dziecko, które poroniła Kurdyjka zostało pochowane pod koniec listopada na tatarskim cmentarzu w Bohonikach, obok kilku innych ofiar kryzysu humanitarnego na polsko-białoruskim pograniczu. Pogrzeb dziecka zorganizowała gmina tatarska.

Czytaj więcej

Nie ma dowodów na śmierć dziecka uchodźców w polskim lesie

Rodzina Kurdyjki złożyła wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce. Na razie nie został on  rozpatrzony.

Autopromocja
FORUM ESG

Co warto wiedzieć o ESG? Jej znaczenie dla firm i gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ