Na zamknięte od kilku dni przejście w Kuźnicy, po stronie białoruskiej w poniedziałek zaczęli od rana masowo ściągać migranci, a wraz z nimi oddziały białoruskich wojskowych. W ciągu dnia tłum powiększał się o kolejne grupy osób, dotąd koczujące w lesie.
– Według naszych szacunków jest tam około 2 tys. osób. Policja ocenia ich liczbę na o tysiąc większą – mówi Anna Michalska, rzeczniczka KG Straży Granicznej.
Według MON przemieszczenie się migrantów na przejście w Kuźnicy było koordynowane z wozu dowodzenia, znajdującego się na tyłach dotychczasowego obozowiska w Kuźnicy.
Czytaj więcej
Nasz kraj staje się mimowolnym uczestnikiem katastrofy humanitarnej na wschodniej granicy. Dotychczasowa strategia Warszawy i Brukseli nie skłania...
Służby i eksperci nie mają wątpliwości, że pod nadzorem tamtejszych służb przygotowywana jest być może największa próba siłowego przedarcia się przez granicę. Kiedy nastąpi, jest kwestią czasu. Gdzie? Być może w zupełnie innym miejscu, a Kuźnica ma być tylko próbą odwrócenia uwagi. – Powinniśmy się wspierać oddziałami prewencji z innych krajów. Najgorsza będzie pora nocna, bo Białorusini oślepiają naszych funkcjonariuszy światłem, trudno wtedy zobaczyć rzucane kamienie – zaznacza jeden z oficerów. – Na razie zebrane w Kuźnicy osoby są spokojne, jednak jesteśmy w gotowości, nie wiadomo, co nastąpi – mówi Michalska. I zauważa, że prób nielegalnego przekroczenia granicy jest nieco mniej, ale jeśli do nich dochodzi, to grupy są coraz większe.
– Migranci wyraźnie czekają na sygnał. Mogą próbować przypuścić szturm w nocy, kiedy służby będą znużone staniem wiele godzin na granicy – sugeruje jeden z oficerów służb.
W razie ataku główny ciężar jego odparcia będzie spoczywał na policjantach. O tym, że przyjęto taką taktykę, świadczy to, jak są ustawieni funkcjonariusze przy granicy – policjanci są w pierwszym szeregu, za nimi żołnierze i pogranicznicy. – Oni mają największe w tym doświadczenie, oddziały prewencji są wysyłani do tłumienia zamieszek pseudokibiców – wskazuje nasz rozmówca.
Czytaj więcej
To będzie rozgrywka, która coraz mocniej zaciąży na dobrym imieniu naszego kraju na świecie.
Jakie scenariusze działania podejmą nasze służby, gdy dojdzie do ataku?
– Policjanci będą odpierać atak przy użyciu siły fizycznej, tarcz i gazu pieprzowego. Sądzę, że armatek wodnych użyją w ostateczności. Tworzą z tarcz mur, i bez wyrządzenia krzywdy są w stanie wypchnąć napastników, a o to tutaj chodzi – wskazuje nam oficer policji, dodając, że przy siłach, jakie są zgromadzone w Kuźnicy, nacierający tłum się nie przebije.
Strona białoruska już nie kryje, że to ona kieruje tłumami zdesperowanych ludzi.
– Celowe oślepianie polskich funkcjonariuszy laserem, dowóz kamieni, narzędzi do cięcia zasieków. Do obozowiska koło Kuźnicy dostarczają wodę i drewno. Pytanie, czy dowiozą tu nowych migrantów, czy też planują powrót tych z przejścia w Kuźnicy – zauważa oficer jednej ze służb.
Czytaj więcej
O tym, kto będzie mógł wejść do strefy nadgranicznej, zdecyduje szef MSWiA oraz Straż Graniczna. Rząd chce tam utrzymać stan wyjątkowy, nie przedłu...
Również Marek Biernacki, były minister spraw wewnętrznych, nie wyklucza „żadnego scenariusza”.
– Łukaszenko jest nieobliczalnym barbarzyńcą, który obawia się jedynie stracić władzę. Dlatego musimy być radykalni w działaniach i jednością z NATO i UE. Nasze kroki może będą drastyczne ale w innym przypadku Łukaszenko będzie eskalował – mówi Biernacki. Jego zdaniem Polska musi zacząć odsyłać nielegalnych imigrantów do kraju pochodzenia, a nawet w ostateczności zamknąć granice. Co się może wydarzyć? – Łukaszenko najprawdopodobniej stworzy obozy przy granicy z tysiącami migrantów i będzie tym rozgrywał Europę, a zwłaszcza Polskę – mówi poseł Biernacki.
Rząd zapowiedział w poniedziałek, że do 15 grudnia podpisze umowy z firmami, które będą budowały mur na granicy z Białorusią. Umowy nie podlegają prawu o zamówieniach publicznych, ale rząd deklaruje, że wybierze duże firmy, rekomendowane przez Polski Związek Pracodawców Budownictwa, posiadające odpowiedni potencjał wykonawczy i dysponujące specjalistycznym sprzętem. Prace będą prowadzone w systemie trzyzmianowym, 24 godziny na dobę. Umowy z firmami mają być jawne.
Mur ma powstać w 180 dni, być może już wiosną. – Musimy postawić ten mur, bo za chwilę zamiast Białorusi będziemy mieli przy granicy Rosję – dodaje Biernacki.