Jak donosi dziennik "Kronen Zeitung", nauczycielka użyła lalki, aby wyjaśnić dzieciom "jak przebiega seks", jednocześnie zachęcając je do używania rąk i palców na lalce.

Nauczycielka powiedziała, że chciała w ten sposób "uświadomić" dzieci w zakresie edukacji seksualnej. Dzieci w klasie były w wieku od sześciu do dziesięciu lat.

Kobieta tłumaczyła również dzieciom, że "prezerwatywy powinny być używane, jeśli nie chcą mieć dzieci" - donosi gazeta.

Jednemu chłopcu kazano zdjąć ubranie lalki, ale odmówił, zanim powiedziano mu, że musi to zrobić. Rodzice chłopca wypisali go ze szkoły, mówiąc, że był "przytłoczony" po zajęciach i zaczął dotykać swojej siostry.

- Nigdy wcześniej nie widzieliśmy naszego syna w takim stanie, był całkowicie przytłoczony - powiedzieli anonimowo rodzice.

- Kilka dni po tych lekcjach przyszedł do nas kolega z klasy, żeby się pobawić. Jak wiele razy wcześniej, chłopiec bawił się również z naszą dziesięcioletnią córką. Tym razem nagle chciał ściągnąć jej spodnie - dodali.

Peter Stippl, prezes Stowarzyszenia Psychoterapii, powiedział, że edukacja seksualna jest bardzo ważna, ale aby była skuteczna, musi być dostosowana do wieku.

- (Tego typu edukacja seksualna) przeraża dzieci. Uzyskują złe podejście do tematu, a ich naturalna granica wstydu zostaje naruszona - skomentował.

- Edukacja seksualna musi być zawsze dostosowana do wieku i rozwoju. Wiele dzieci w wieku sześciu, siedmiu czy ośmiu lat - a nawet starszych - nie jest zainteresowanych stosunkami seksualnymi - dodał.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

- Nigdy nie powinniśmy tłumaczyć seksualności w szkołach w oderwaniu od miłości i związków. To sprawia, że człowiek czuje się niepewnie i boi się. To szkodzi rozwojowi dzieci - ocenił.

Austriackie Ministerstwo Edukacji powoła teraz komisję, która ustali, kto będzie mógł prowadzić zajęcia z edukacji seksualnej w szkołach. Władze Wiednia prowadzą dochodzenie w sprawie tego incydentu.